Kuba wesoło biegał między stolikami, a po obiedzie kładł się na regale między książkami z filozofii. - To prawdziwy pieszczoch - mówi z czułością Krystyna Szczęsny (72 l.), która z biblioteki korzysta od 20 lat.
Sielanka bibliotecznego kociaka jednak dobiegła końca. A wszystko przez podły donos. Na skrzynce e-mailowej biblioteki pojawiła się skarga na Bogu ducha winnego futrzaka. Anonim napisał w niej, że jest czytelnikiem i cierpi na alergię, dlatego domaga się usunięcia Kuby. Dyrektorka wzięła sobie do serca ten donos i... ugięła się pod presją alergika. Kot musiał pakować manatki.
- Nie miałam innego wyjścia. Musiałam zareagować na ten list - tłumaczy się Dorota Łukaszewicz (44 l.), dyrektorka biblioteki.
Kubuś znalazł schronienie w domu jednej z bibliotekarek. Smutnymi ślepkami patrzy wciąż za okno. Wygląda ukochanego domu.
Czytelnicy miejskiej biblioteki w Tychach na szczęście nie zamierzają zostawić swojego kociaka w potrzebie. Pod apelem o to, by Kuba wrócił do swoich książek, podpisało się już blisko tysiąc osób. Teraz o losie kociaka zadecydują urzędnicy miejscy. "Super Express" przyłącza się do akcji. Eksmisji Kuby mówimy nie!