Generalne zgromadzenie obradujące w weekend w Nowym Orleanie wybrało Polaka jednogłośnie.
Organizacja Green Cross jest ekologicznym odpowiednikiem Czerwonego Krzyża i działa w 30 krajach świata. W skład Rady, którą kierował były prezydent ZSRR - Michaił Gorbaczow (76 l.), wchodzili m.in. były premier Izraela Szimon Peres i b. prezydent Portugalii Mario Soares.
Z GC współpracują również aktorzy Leonardo DiCaprio i Steven Seagal.
Teraz na czele Rady stanął jeden z najbogatszych Polaków, Gorbaczowowi zaś przyznano tytuł honorowego przewodniczącego.
W sprawach politycznych milczę!
Rozmowa z dr. Janem Kulczykiem, przedsiębiorcą, właścicielem firmy Kulczyk Holding, jednym z najbogatszych Polaków.
- Najpierw pan, teraz za granicę przeniósł się Ryszard Krauze, kolejny z największych polskich przedsiębiorców. Czyżby polski klimat wam nie służył?
- Mówi pan o klimacie geograficznym? (śmiech)
- Absolutnie nie!
- W sprawach politycznych nie wypowiadam się. Uważam, że politycy powinni zajmować się polityką, a przedsiębiorcy - gospodarką. Jeśli te dwa obszary pozostaną oddzielone, a w dodatku jednym i drugim będą zajmowali się ludzie kompetentni, to unikniemy większości problemów.
- No to jak pan się czuje w butach prezydenta Michaiła Gorbaczowa?
- Myślę, że jestem we własnych butach (śmiech). Organizacja i prezydent Gorbaczow doszli do wniosku, iż czas zmienić profil organizacji z politycznego na gospodarczy. W obszarach, którymi w tej chwili się zajmuję, czyli w energetyce i infrastrukturze, powstaje najwięcej zagrożeń dla środowiska. Koledzy uznali, że wiem, gdzie są problemy i jak z nimi walczyć.
- Spodziewał się pan tej nominacji?
- Od jakiegoś czasu paru premierów i prezydentów ze świata prowadziło ze mną rozmowy. Więc o totalnym zaskoczeniu nie może być mowy. Niemniej jest mi bardzo miło, iż doceniono, że Polska jest nie tylko ślicznym krajem w Europie, ale i ważnym w świecie.
- Co pana nominacja oznacza dla Polski?
- Na problemy ochrony środowiska nie można patrzeć w kategoriach granic. Czarnobyl najdobitniej pokazał, że dla tego typu zagrożeń granice nie istnieją. Problemy związane z ociepleniem klimatu, zanieczyszczeniem wody i nieodpowiedzialnym działaniem firm mają wymiar międzynarodowy.
- Od 3 lat nie ma pana w kraju. Dlaczego?
- Moja firma obecna jest na rynkach światowych. Dlatego jestem tam, gdzie dzieje się najwięcej. Ale o Polsce nie zapominam. Wręcz przeciwnie.
- Wpada pan do kraju?
- Tak, choć niezwykle rzadko.




