"Super Express": - Jak pan ocenia dotychczasowe przygotowania do Pekinu? Wszystko idzie zgodnie z planem czy są jakieś kłopoty?
Raul Lozano (52 l.): - Z treningów jestem bardzo zadowolony. Zawodnicy wypruwają sobie żyły, aby załapać się do dwunastki na igrzyska. To jest czas pracy i dlatego nie jestem zachwycony, jeśli coś nam przeszkadza. Takie rzeczy, jak chodzenie na prezentacje organizowane przez sponsora, codzienne wywiady, pozowanie do zdjęć do kalendarzaÉ To zakłóca rytm naszej pracy, dlatego chciałbym, aby wszyscy zrozumieli: nie czas na to! Teraz to my mamy trenować i odpoczywać.
- Wszystko wskazuje na to, że zagramy w finale Ligi Światowej w Rio de Janeiro, 23-27 lipca. To dobrze czy źle? Lecieć tuż przed igrzyskami na koniec świata, zmieniać strefy czasoweÉ
- Idealnie byłoby, gdyby finał Ligi Światowej odbywał się w Chinach, Korei lub Japonii. Wtedy już byśmy się przyzwyczajali do azjatyckiej strefy czasowej. A tak, w ciągu siedmiu dni nasze organizmy będą musiały dwa razy przeżyć szok związany ze zmianą czasu. To nie jest dobre, ale powszechnie wiadomo, że FIVB nie kieruje się w takich przypadkach względami sportowymi. Z punktu widzenia biologii i fizjologii to bardzo źle lecieć do Brazylii tuż przed Pekinem. Co gorsze, w Rio wpadniemy na zespoły, z którymi zaraz później zagramy na igrzyskach. To dwa duże minusy. Z drugiej strony, jeśli chcemy walczyć o wszystko i wszędzie, to musimy być twardzi.
- Zabierze pan do Brazylii wszystkich najlepszych, czy niektórzy pewniacy na Pekin mogą liczyć na odpoczynek?
- Ci, którzy będą mieli jakieś kłopoty czy kontuzje, nie zagrają w Rio. Przed igrzyskami muszę bardzo uważać na zdrowie i formę moich siatkarzy.
- Jak będzie wyglądał finał Ligi Światowej? Wszyscy zagrają na maksa czy będą się czaić i ukrywać taktyczne schematy na igrzyska?
- Zespoły będą się starały jak najwięcej ukryćÉ Nikt nie chce wygrać w Rio i przegrać w Pekinie. Każdy wolałby, aby było na odwrót. A jak my zagramy? Spokojnie, nie będziemy niczym ryzykować, bo przed Pekinem nie warto. Grając finał Ligi Światowej, będziemy mieć w głowach ważniejszą datę - 10 sierpnia i nasz pierwszy mecz na igrzyskach, z Niemcami.
- Ma pan już w głowie dwunastkę na Pekin czy są jeszcze wątpliwości?
- Na kilku pozycjach rywalizacja jest tak wyrównana, że naprawdę ciężko wybrać. To najgorszy moment w mojej pracy. A to są właśnie te dni, w których wszystko się decyduje.
- Złoty medal na igrzyskach to marzenie szalonego polskiego kibica czy coś, co pan i siatkarze możecie zamienić w rzeczywistość?
- Faworytem jest Brazylia, ale poza nią, siedem kolejnych zespołów ma podobne szanse na medal. Jeśli zagramy naszą najlepszą siatkówkę, to możemy zostać bohaterami Polaków. Mam prośbę do kibiców: wierzcie w nas, bo warto. Dla was każdy mecz w Pekinie będziemy grać jak finał.
- Jest pan wyczulony na kwestie "ludzkie". Nie przeszkadza panu, że igrzyska odbędą się w Chinach, podczas gdy Tybet jest tak gnębiony?
- Niestety, w wielu miejscach nie szanuje się człowieka. Zdarza się to i w Chinach, i w Europie, i w Argentynie. Powinny się tym zająć odpowiednie instytucje, aleÉ Nie jest dobrze, jeśli igrzyska odbywają się w takich miejscach.
Guma przestraszył kibiców
Miesiąc przed igrzyskami Paweł Zagumny (31 l.) ma kłopoty zdrowotne. Kibice boją się o dyspozycję podstawowego rozgrywającego kadry, pamiętając wydarzenia sprzed 3 lat, gdy uraz wyeliminował "Gumę" z mistrzostw Europy.
- Nie ma powodu do niepokoju - uspokaja dr Grzegorz Adamczyk, lekarz opiekujący się siatkarzami reprezentacji Polski. - Rzeczywiście Paweł odczuwa ból kolana, ale badania nie wykazały żadnego uszkodzenia. To sprawa przeciążeniowa, typowa w siatkówce. Leki i rehabilitacja powinny wystarczyć. Wielu graczy musi sobie radzić z bólem, tak to już bywa w tym sporcie. A zapewniam, że "Guma" jest wyjątkowo umotywowany.
Wybrane komentarze


- familia4 11.07.2008, 05:12
Oby te przechwalki nie były tylko czczą gadaniną i nadmuchiwaniem balona.Komanda Leo też przed Euro 2008 pchala sie wszedzie ,a po mistrzostwach wracała chyłkiem.Te wywiady,kalendarze ,reklamy źle się kojarzą.Obym sie mylił i siatkarze okazali się lepszymi na boisku ,niż w ustach trenera.




