Nie tylko o tych, którzy od nas odeszli

2007-11-01 17:33

Wszystkich Świętych, czyli dzień, w którym spotykamy się przy grobach naszych bliskich, nie jest aż tak smutny i nostalgiczny, jak mogłoby się wydawać.

Rzadko w czasie tych spotkań ograniczamy się do rozmów o tych, którzy odeszli. Potwierdziła nam to wczoraj rodzina Czarkowskich, która spotkała się przy grobie rodzinnym na warszawskich Powązkach.

- Jak my się spotykamy przy grobie rodziców, to nigdy nie jest smutno, bo oni całe życie byli bardzo weseli i inaczej sobie takiego spotkania nie wyobrażam - zapewnia Grażyna Zielińska (55 l.). Jej siostra Elżbieta Czarkowska (52 l.) jak co roku rozgląda się uważnie za kwestującymi na Powązkach aktorami.

- Zawsze, jak się tu wybieramy, pamiętam, żeby zabrać pieniądze do puszki, którą trzyma ktoś sławny - zapewnia.

Dla jej męża Wiesława (55 l.) najważniejszym wczoraj wydarzeniem była jego wizyta u ojca na Mazurach.

- O tej porze roku jest tam pięknie. Warto tam jesienią jeździć - zachwala.

Jedyną osobą, która bardzo wspomina dziadków przy grobie, jest Ania Czarkowska (28 l.). - Doskonale pamiętam, jak fajnie się opiekowali mną i bratem, gdy byliśmy mali. Brakuje mi ich - wspomina.

Jej mąż Jacek (29 l.) to zagorzały kibic warszawskiej Polonii. W głowie ma tylko przedwczorajszy mecz ukochanej drużyny, która wyeliminowała z walki o Puchar Polski Koronę Kielce.

- To był mecz, drugoligowiec wkopał wiceliderowi ekstraklasy - ekscytuje się jak dziecko.

Natomiast brat Ani, Bartek, bez przerwy gada o muzyce.

- Jestem prezenterem radiowym i to dlatego - tłumaczy się z uśmiechem.

Bartek przyprowadził ze sobą narzeczoną - Agnieszkę Jóźwiak (26 l.), która bardzo chciała się dowiedzieć czegoś o korzeniach rodziny, ale chyba tym razem się to nie udało. No i jest jeszcze synek Bartka i Agnieszki: Józio (4 mies.). On nie był rozmowny, bo cały czas spał w swoim wózeczku. Za to łatwo się domyślić, o czym śnił - o mleczku.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki