Mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych przy ulicy Żółkiewskiego w Tychach od tygodnia nie mają ciepłej wody! Radzą sobie jak za króla Ćwieczka, podgrzewając wodę na piecach w wielkich garach. Problem dotyczy kilkudziesięciu rodzin. A prezes spółdzielni mieszkaniowej "Zuzanna", Jan Łomnicki (57 l.), który zakręcił kurek z ciepłą wodą jeszcze twierdzi, że to wszystko wina mieszkańców domków!
Anna Patryarcha (58 l.), mieszkanka jednego z domów przy ul. Żółkiewskiego w Tychach, nie kryje zdenerwowania. Aby skorzystać z ciepłej wody, musi ją grzać na piecu w wielkich garnkach. W ten sposób da się umyć naczynia czy też umyć ręce, ale o porządnej kąpieli nie ma już mowy.
- Niedługo naprawdę zacznę śmierdzieć - żali się pani Anna. - Z dnia na dzień zostaliśmy pozbawieni dostępu do ciepłej bieżącej wody. Nawet nie wiadomo, kiedy ona będzie. Panie prezesie, dlaczego pan to zrobił? - pyta kobieta.
Prezes zakręcił kurek
Ciepłej wody pozbawił mieszkańców domków prezes spółdzielni mieszkaniowej "Zuzanna" Jan Łomnicki. Do niedawna spółdzielnia pośredniczyła w dostarczaniu ciepłej wody do domków przez Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Według zarządu "Zuzanny", powodowało to straty dla spółdzielni liczone w tysiącach.
- Nie mogę marnotrawić ani złotówki spółdzielczych pieniędzy - przekonuje prezes Jan Łomnicki. - Przecież zarząd i członkowie rozliczają mnie za koszty. Dlaczego członkowie naszej spółdzielni mają dokładać do innych mieszkańców miasta? - rozkłada ręce prezes.
Łomnicki twierdzi, że mieszkańcy mieli czas, by podpisać indywidualne umowy z Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej. - Pod koniec kwietnia wypowiedzieliśmy umowę na dostarczanie ciepłej wody do domków. Z trzymiesięcznym terminem wypowiedzenia. Gdyby tym ludziom zależało, już dawno załatwiliby z PEC-em swój problem - twierdzi Jan Łomnicki.
Mamy być brudni?
Te tłumaczenia nijak nie przekonują mieszkańców. Są po prostu wściekli. Szukają pomocy, gdzie tylko się da. Tym bardziej, że ciepła woda nieprędko znowu popłynie w ich kranach. - Ten numer z ciepłą wodą nas zdenerwował. Apelowaliśmy do władz miasta o pomoc, ale co z tego będzie, nie wiemy -Ęwzdycha Anna Patryarcha. - Ciepła woda podobno ma wrócić dopiero w październiku. Do tego czasu mam być brudna? - wścieka się Anna Patryarcha.