Śledczy mają już wyniki badań krwi znanego katowickiego prokuratora Dariusza K. (38 l.). Potwierdzają one, że prawnik jechał samochodem pod wpływem alkoholu. Na razie nie usłyszał jednak zarzutów, bo wciąż chroni go immunitet.
O kompromitującej wpadce Dariusza K. pisaliśmy na łamach "Super Expressu" 16 sierpnia. Prokurator był akurat na wakacjach w Zakopanem. Po kilku głębszych postanowił przejechać się samochodem. O jadącym zygzakiem aucie zawiadomili jednak policję inni kierowcy.
Gdy Dariusz K. został zatrzymany do kontroli, odmówił dmuchania w alkomat. Stwierdził, że jest prokuratorem. Policjanci zabrali go więc do szpitala. Wystarczył jednak moment, by Dariusz K. czmychnął. Na długo się jednak nie ukrył. Policjanci znaleźli go, gdy siedział skulony pod schodami. I krew została w końcu pobrana, a do zakopiańskiej prokuratury dotarły właśnie ich wyniki.
Postępowanie dyscyplinarne
- Mogę potwierdzić, że prokurator Dariusz K. był w stanie nietrzeźwym - mówi prokurator Beata Stępień-Warzecha (38 l.), rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. - To oznacza, że prokurator prowadzący śledztwo w najbliższych dniach wystąpi o uchylenie immunitetu. Tylko wtedy będzie można postawić zarzuty. Taka procedura może potrwać nawet kilka miesięcy - przyznaje pani prokurator.
Śledczy nie chcą na razie zdradzać, ile alkoholu miał w organizmie prokurator. Twierdzą, że będą mogli to ujawnić dopiero po postawieniu zarzutów. Stan nietrzeźwości oznacza powyżej pół promila. Za takie przestępstwo grozi do dwóch lat więzienia.
Prokurator Dariusz K. pracuje ostatnio w katowickim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. - Aktualnie toczy się wobec niego postępowanie dyscyplinarne - mówi Andrzej Arseniuk (34 l.), rzecznik prasowy IPN. - Jest ono jednak objęte tajemnicą i nie mogę udzielać żadnych informacji o jego przebiegu - zastrzega.
Koniec wielkiej kariery?
Prokurator Dariusz K. zajmował się w swojej karierze sprawami, które pojawiały się na pierwszych stronach gazet. Oskarżał m.in. płatnego zabójcę Sławomira P., który za wielokrotne zabójstwa został skazany na potrójne dożywocie. Zajmował się również największą katastrofą budowlaną w historii Polski, do której doszło ponad dwa lata temu w hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Później przeszedł do IPN. Jeśli za swój wybryk śledczy zostanie skazany, będzie musiał pożegnać się z posadą prokuratora.
Próbowaliśmy wczoraj skontaktować się z Dariuszem K., ale w katowickim IPN usłyszeliśmy, że jest na zwolnieniu lekarskim.