Przez szkołę pieniądze w błoto wyrzuciłam

2008-01-09 23:56

Rodzice uczniów wyrzucili pieniądze w błoto. W szkołach już nikt nie pilnuje, czy dzieci chodzą w mundurkach.

- Mam dwie pociechy. Mundurek dla każdej z nich kosztował 60 złotych. A teraz okazuje się, że te mundurki są na nic, bo w szkołach wszystko jedno, czy uczeń je zakłada, czy nie - denerwuje się Aurelia Nowosielska (36 l.) z Targówka. Jej dzieci tak jak większość gimnazjalistów już dawno zapomniały o obowiązku noszenia uniformów. W szkołach nikt już tego nie wymaga. A kilka miesięcy temu było tyle zamieszania i... naciąganie rodziców na dodatkowe, jak się okazuje, niepotrzebne koszty.

Tygodnie wyboru kroju, przymiarek i zbierania pieniędzy na mundurki. We wrześniu w szkołach mundurki były tematem numer jeden. A dziśÉ Na korytarzach szkół trudno znaleźć ucznia w szkolnej kamizelce, bluzie czy koszulce, za którą rodzice musieli zapłacić. - We wrześniu dziecko bez mundurka nie miało wstępu do szkoły. Teraz mundurek wisi w szafie bez-użyteczny. A przy zakupie książek, zeszytów na początku roku wydatek był dość uciążliwy - przyznaje pani Anna, matka ucznia z Gimnazjum nr 142 na Targówku przy ul. Olgierda. - U nas dzieci miały obowiązek przychodzić w tzw. strojach galowych w poniedziałki, w mundurkach we wtorki, środy i czwartki. W piątki ubierały się dowolnie - opowiada o swoich zarządzeniach dyrektorka placówki Jolanta Kaczmara. Ale tych zasad nie widać na szkolnym korytarzu. Uczniowie chodzą ubrani, jak chcą. Czasem przemknie ktoś w mundurku. Wśród uczniów królują jednak sportowe bluzy. U dziewczyn, mimo zapewnień pani dyrektor, zaświeciły gołe brzuchy. Dlatego nic dziwnego, że rodzice pytają, na co poszły ich pieniądze.

Ona odpowiada za porządek w szkole

Jolanta Kaczmara, dyrektorka Gimnazjum nr 142, zapewnia, że u niej w szkole obowiązują mundurki. Niestety, na korytarzach tego nie widać.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki