- Dużo? Ależ skąd! Sił i ochoty mam na kolejnych sto występów, ale zdrowia może nie starczyć - przyznaje w rozmowie z "Super Expressem" 37-letni Amerykanin.
Świeczek nie zdmuchnie
Popularny "Herbie" w cyklu Grand Prix jeździ od samego początku - od 1995 roku. Ma stuprocentową skuteczność, jako jedyny wystartował we wszystkich dotychczas rozegranych zawodach GP. I choć od debiutu minęło już 12 lat, wszystko dokładnie pamięta.
- We Wrocławiu byłem dopiero 11, a wygrał Tomasz Gollob - bezbłędnie przypomina.
W sobotę, w niemieckim Gelsenkirchen, w historycznej setnej Grand Prix Greg będzie obchodził niezwykły jubileusz.
- Mam nadzieję, że organizatorzy staną na wysokości zadania i tort przygotują - żartuje Hancock. - Oby tylko darowali sobie świeczki, bo jak miałbym zdmuchnąć ich aż sto, to potem nie miałbym sił na rozegranie zawodów - dodaje ze śmiechem. - W przeciągu tych 12 lat przeżyłem w Grand Prix wiele pięknych chwil. Były też gorsze momenty, ale o tych zawsze szybko zapominam. W 1995 roku optymistycznie patrzyłem na świat, w 2007 roku nic się w tej kwestii nie zmieniło - zaznacza Hancock.
Jazda to najlepsza zabawa
Żużlowiec z Kalifornii mistrzem świata był raz - w 1997 roku.
- I czuję niedosyt. Wiem, że niektórzy jeżdżą latami i nigdy po złoto nie sięgnęli, ale mnie zawsze jest mało - przyznaje.
Amerykanin jest ulubieńcem kibiców każdego klubu, w którym przyszło mu startować w bogatej karierze. Niezwykle sympatyczny i co ważniejsze - skory do pomocy na torze, jak i poza nim.
- Jazdą zarabiam na życie, ale tak naprawdę żużel to moja największa pasja. Mam nadzieję, że żona się nie obrazi, ale na motorze bawię się najlepiej - ocenia. W lidze polskiej Hancock startuje już od 15 lat, ale złota jeszcze nigdy nie wywalczył.
- Już tylko tego jednego trofeum brakuje mi do pełni szczęścia. Powoli będzie trzeba myśleć o emeryturze, ale co to by była za emerytura bez tytułu w Polsce? - zastanawia się "Herbie".
Lubi być na fali
A gdy już odstawi sprzęt do garażu, na nudę nie będzie narzekał. Hancock znany jest z zamiłowania do surfingu i gry w golfa.
- Lubię być na fali, czy to w żużlu, czy na desce - uśmiecha się. - A golf? Łatwiej byłoby mi wygrać z Tomkiem Gollobem, jadąc na jednym kole, niż trafić do dołka jednym uderzeniem - żartuje. - Ale trenuję ciężko.
Największym sportowym idolem Hancocka jest Michael Jordan. - On jest legendą nie tylko koszykówki, ale w ogóle całego sportu. Ja aż tak wymagający nie jestem, jednak byłoby mi miło, gdyby po latach nazwisko Hancock chociaż jednej osobie kojarzyło się z żużlem - kończy.
Najwięcej występów w cyklu Grand Prix
99 - Greg Hancock (USA)
95 - Tomasz Gollob (Polska)
92 - Leigh Adams (Australia)
88 - Jason Crump (Australia)
84 - Tony Rickardsson (Szwecja)
Najwięcej punktów w cyklu Grand Prix
1401 - Tony Rickardsson (Szwecja)
1309 - Jason Crump (Australia)
1252 - Greg Hancock (USA)
1175 - Tomasz Gollob (Polska)
1061 - Leigh Adams (Australia)
Najwięcej występów w biegach finałowych
1. Tony Rickardsson (Szwecja) 52
2. Jason Crump (Australia) 49
3. Greg Hancock (USA) 38
4. Tomasz Gollob (Polska) 35
5. Nicki Pedersen (Dania) 26
Klasyfikacja medalowa Grand Prix
zł sr br suma
1. Tony Rickardsson (Szwecja) 5 2 2 9
2. Jason Crump (Australia) 2 4 0 6
3. Billy Hamill (USA) 1 2 0 3
4. Greg Hancock (USA) 1 1 2 4
5. Hans Nielsen (Dania) 1 1 1 3