Tak zaczęło się opętanie

2007-10-12 23:48

Gdy pięć lat temu Basia Stelmach ze wsi Karczmiska (woj. lubelskie) oznajmiła swojej rodzinie, że chce iść do klasztoru, rodziców ogarnęła wielka złość.

Mieli wobec swej córki inne plany. Właśnie skończyła zawodówkę, zdobyła zawód kucharza. Myśleli, że pójdzie do pracy i ulży rodzinie. Ale nawet w najczarniejszych snach nie spodziewali się, że duszą ich córki zawładnie betanka Jadwiga Ligocka, że ich ukochana Basia zatraci się dla sekty.

- W Kazimierzu pracy szukaj, a nie w religię uciekaj! - tłumaczyła córce matka. Podczas kolejnej wymiany zdań krzyknęła zrezygnowana: - Rób co chcesz i módl się do tego swojego Boga! Zawstydzona przyznaje, że nerwy brały się z tego, że nie miała nawet 200 zł, żeby wyprawić córkę do zakonu. Dziewczyna poszła tam pięć lat temu i z tygodnia na tydzień coraz bardziej ulegała magii siostry Ligockiej.

Luksus uderzył jej do głowy

Basia była młoda, skromna i prosta. Nic dziwnego, że stała się łatwym celem dla wyrachowanej i sprytnej zakonnicy, która skutecznie wyprała jej mózg. Bardzo szybko młodej dziewczynie, ale także jej bliskim, zaimponowała religijna, podniosła atmosfera, zapach kadzidła i luksusy, które zakon zapewniał. Tak, tak. Dla ubogiej dziewczyny klasztorne pokoje i regularne posiłki były prawdziwym luksusem.

Matka jak nawiedzona

Gdy rozmawiamy z matką byłej zakonnicy, po podwórku chodzą gęsi. Niedawno kilka z nich zabiła, a z ich puchu zrobiła pierzynę. Zawiozła ją potem do Kazimierza, córce do zakonu. Bywała tam wielokrotnie. Ona także uległa zauroczeniu siostrą Ligocką i jej "objawieniom". - U betanek czułam się jak w wielkiej, kochającej się rodzinie - opowiada pani Władysława. Manipulacje Ligockiej i byłego zakonnika Romana Komaryczki były tak potężne, że ta przestraszona kobieta nawet teraz, gdy utraciła córkę, nie chce o nich źle mówić.

Gdy Władysława Stelmach mówi o siostrze Jadwidze Ligockiej, oczy jej błyszczą jak u osoby nawiedzonej. Opowiada o niej prawie jak o świętej, zapominając, że przez jej nieposłuszeństwo wobec Kościoła wiele zakonnic pobłądziło i teraz jest bliskich obłąkania.

To nowa sekta

Na ziemię stara się sprowadzić strapioną matkę, brat byłej betanki - Jerzy.

- Dla wielu zakonnic ich nowy dom zakonny to były luksusy w porównaniu z chatkami, gdzie dorastały. Zachowywały się tam tak, jakby założyły różowe okulary. Poddane praniu mózgu nie wiedziały, co ta wiedźma z nimi robi! - złości się pan Jerzy. On nie ma wątpliwości. Powstała nowa sekta.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki