Mieli wobec swej córki inne plany. Właśnie skończyła zawodówkę, zdobyła zawód kucharza. Myśleli, że pójdzie do pracy i ulży rodzinie. Ale nawet w najczarniejszych snach nie spodziewali się, że duszą ich córki zawładnie betanka Jadwiga Ligocka, że ich ukochana Basia zatraci się dla sekty.
- W Kazimierzu pracy szukaj, a nie w religię uciekaj! - tłumaczyła córce matka. Podczas kolejnej wymiany zdań krzyknęła zrezygnowana: - Rób co chcesz i módl się do tego swojego Boga! Zawstydzona przyznaje, że nerwy brały się z tego, że nie miała nawet 200 zł, żeby wyprawić córkę do zakonu. Dziewczyna poszła tam pięć lat temu i z tygodnia na tydzień coraz bardziej ulegała magii siostry Ligockiej.
Luksus uderzył jej do głowy
Basia była młoda, skromna i prosta. Nic dziwnego, że stała się łatwym celem dla wyrachowanej i sprytnej zakonnicy, która skutecznie wyprała jej mózg. Bardzo szybko młodej dziewczynie, ale także jej bliskim, zaimponowała religijna, podniosła atmosfera, zapach kadzidła i luksusy, które zakon zapewniał. Tak, tak. Dla ubogiej dziewczyny klasztorne pokoje i regularne posiłki były prawdziwym luksusem.
Matka jak nawiedzona
Gdy rozmawiamy z matką byłej zakonnicy, po podwórku chodzą gęsi. Niedawno kilka z nich zabiła, a z ich puchu zrobiła pierzynę. Zawiozła ją potem do Kazimierza, córce do zakonu. Bywała tam wielokrotnie. Ona także uległa zauroczeniu siostrą Ligocką i jej "objawieniom". - U betanek czułam się jak w wielkiej, kochającej się rodzinie - opowiada pani Władysława. Manipulacje Ligockiej i byłego zakonnika Romana Komaryczki były tak potężne, że ta przestraszona kobieta nawet teraz, gdy utraciła córkę, nie chce o nich źle mówić.
Gdy Władysława Stelmach mówi o siostrze Jadwidze Ligockiej, oczy jej błyszczą jak u osoby nawiedzonej. Opowiada o niej prawie jak o świętej, zapominając, że przez jej nieposłuszeństwo wobec Kościoła wiele zakonnic pobłądziło i teraz jest bliskich obłąkania.
To nowa sekta
Na ziemię stara się sprowadzić strapioną matkę, brat byłej betanki - Jerzy.
- Dla wielu zakonnic ich nowy dom zakonny to były luksusy w porównaniu z chatkami, gdzie dorastały. Zachowywały się tam tak, jakby założyły różowe okulary. Poddane praniu mózgu nie wiedziały, co ta wiedźma z nimi robi! - złości się pan Jerzy. On nie ma wątpliwości. Powstała nowa sekta.