Tir zmiótł je z drogi

2007-11-08 19:40

Bóg nas uratował, ale inni mogą już nie mieć tyle szczęścia - mówi Urszula Teper (33 l.) ze Skomielnej Białej (Małopolska). Razem z córeczką Dagmarą (7 l.) cudem przeżyły, gdy tir zmiótł je z drogi.

Szły poboczem, bo we wsi nie ma chodnika. Nagle od strony pobliskiej zakopianki nadjechał tir. Kierowca w ostatniej chwili próbował je ominąć, ale na wąskiej drodze sam został uderzony w naczepę przez mijającą go ciężarówkę.

Wpadły między koła

Potężny pojazd uderza w matkę i córkę. Wpadają między koła naczepy. Tylko dzięki temu żyją.

- Dagmarka chodziła przed wypadkiem sama do zerówki, teraz nigdzie sama nie chce chodzić - pani Urszula tuli córeczkę, która do dziś jest bardzo posiniaczona.

To nie pierwszy wypadek w Skomielnej Białej. Krystynę Żur (47 l.) i jej dwie córki przed pięcioma laty potrącił samochód, gdy szły poboczem. Inni opowiadają, że często kierowcy zahaczają o nich lusterkami, zrzucając z drogi. Rodzice umierają ze strachu, gdy posyłają dzieci do szkoły. Od lat bezskutecznie domagają się wybudowania chodnika.

Dopilnujemy, by był chodnik

O pomoc poprosili "Super Express". Pierwszy krok już zrobiono.

- Trwa opracowanie projektu, ma być gotowy w marcu-kwietniu - zapewnia Kazimierz Szczepaniec (51 l.), wójt Lubienia. - Przed przyszłą zimą przynajmniej część chodnika powinna być gotowa.

Namawiamy samorządy do budowy chodników wzdłuż ruchliwych dróg, zwłaszcza jeśli prowadzą one do szkoły. Wkrótce opublikujemy specjalną mapę Polski z "czarnymi punktami" - miejscami, gdzie mogą zginąć dzieci. Mapa powstanie dzięki waszym informacjom. Czekamy listy z opisem niebezpiecznego miejsca. Adres:

Paweł Biedziak "Super Express", 00-939 Warszawa, ul. Jubilerska 10. E-mail: [email protected]

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki