Najbardziej mi dała w kość sobotnia impreza na lodowisku w Tychach. Artyści scen polskich zagrali z "Atomówkami", czyli żeńską drużyną hokeja na lodzie. Tyszanki to aktualne mistrzynie Polski. Oczywiście cel imprezy był bardzo szczytny. Pieniądze przekazane zostały na dzieci z domu dziecka. Wspaniała tyska publiczność jak co roku dopisała. Dziękuję w imieniu organizatorów i własnym za wspaniałą zabawę na lodzie. Bo na tym to polegało, aby wszyscy się razem bawili.
Zaczęło się już na powitanie. Jeden z braci Mroczków, wyjeżdżając na lód, wyrżnął orła, wzbudzając salwy śmiechu. Niestety, to nie było zamierzone. Polała się krew i Mroczek musiał jeździć w opatrunku na brodzie. Solenizant, czyli jeden z Wójcików z kabaretu "Ani Mru-Mru", wraz z drugim Wójcikiem, dali niezły popis.
Bardzo dobrze w to wszystko wtopili się pozostali artyści: Piotr Cyrwus, Bogdan Kalus, muzycy z zespołu TSA, no i taki jeden instruktor nauki jazdy, który ciągle przesiadywał na ławce kar. Jednak wszystkich położył ze śmiechu Mariusz Kałamaga z kabaretu "Łowcy. B". Oczywiście, sam siebie też. Było to preludium do szesnastej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której finał rozegrany zostanie w najbliższą niedzielę.
Szanowni Czytelnicy, kończę już pisać, bo mnie wszystko boli. Nawet palce.