Do tragedii doszło na ulicy Jaśkowickiej w Tychach. Idącego spokojnie drogą starszego mężczyznę potrącił samochód. Pieszy wpadł na maskę i osunął się przed auto. Kierowca nawet się nie zatrzymał. Przejechał po ciele mężczyzny.
Jakby tego było mało, jeden z elementów podwozia zahaczył o ubranie mężczyzny. Kierowca nie przejął się tym i ciągnął ciało człowieka kilkaset metrów. Potem uciekł...
Nie wykluczają zabójstwa
Po dwóch dniach policjanci zatrzymali Dariusza M. (40 l.). W jego garażu znaleźli uszkodzonego forda ka.
- Mężczyźnie postawiliśmy zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku - mówi prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach. - Nie możemy stwierdzić, czy w momencie zdarzenia kierowca był trzeźwy. Jednak kodeks karny i tak przewiduje za takie przestępstwo karę więzienia do 12 lat - tłumaczy pani prokurator.
Prokuratura nie wyklucza jednak, że zarzuty będą jeszcze poważniejsze. Jeśli okaże się, że pieszy nie zginął od razu, tylko w efekcie przejechania po nim i wleczenia, kierowca będzie mógł odpowiadać za zabójstwo.
- Czekamy na opinię biegłych. Uzyskamy ją w listopadzie - zapowiada prokurator Agata Słuszniak.
Policjanci są wściekli
Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Dariusza M. Sąd jednak wypuścił go na wolność. Tyscy policjanci są wściekli. - Wiele pracy kosztowało nas znalezienie sprawcy - podkreślają. - A on wyszedł z sądu jak gdyby nigdy nic -Ędodają rozgoryczeni.
- Jesteśmy zdziwieni postanowieniem. Tym bardziej, że w tym roku w dwóch podobnych przypadkach bez wahania zastosowano areszt - mówi prokurator Słuszniak. - Sąd nie wziął pod uwagę naszych argumentów, dlatego złożyliśmy zażalenie do Sądu Okręgowego -Ętłumaczy.
Próbowaliśmy wyjaśnić, skąd wzięła się wyjątkowo łaskawa decyzja. W Sądzie Rejonowym w Tychach wszyscy nabrali jednak wody w usta. W sekretariacie słyszeliśmy tylko, że prezesa akurat nie ma, że wyjechał, że nie wiadomo, kiedy będzie. W końcu okazało się, że trwa akurat zmiana na tym stanowisku.
Rozpatrzą za 3 tygodnie
W Sądzie Okręgowym dowiedzieliśmy się, że zażalenie prokuratury będzie rozpatrywane nie wcześniej niż za trzy tygodnie.
- Nie dostaliśmy jeszcze akt, więc trudno mi się wypowiadać - stwierdza sędzia Hanna Szydziak z SO w Katowicach. - Ponieważ podejrzany jest na wolności, musimy mu najpierw wysłać wezwanie na adres domowy - tłumaczy pani sędzia.