Czy sprawiedliwość dosięgnie wreszcie Macieja Zientarskiego (37 l.)? Wiele wskazuje ...
Choć Mateusz Martynik, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawy Mokotów zapewnił, że oficjalne wyniki badań ujawni za kilka dni, to tygodnik "Wprost" już dotarł do ściśle tajnej opinii medyków.
Wynika z niej, że dziennikarz motoryzacyjny ma nieodwracalne zmiany w mózgu i to one nie pozwalają mu na udział w postępowaniu karnym. Dwóch psychiatrów, psycholog i neuropsycholog uznali, że Zientarski nie może być przesłuchiwany. Skoro nie jest w stanie opowiedzieć swojej wersji przebiegu wypadku, w którym zginął nasz redakcyjny kolega Jarek Zabiega (†30 l.), prokuratorzy nie mogą mu postawić żadnych zarzutów.
Śledztwo w sprawie tragicznej katastrofy pod wiaduktem na Mokotowie zostało zawieszone we wrześniu ubiegłego roku właśnie ze względu na zły stan zdrowia Zientarskiego. Lekarze już dwukrotnie badali dziennikarza i za każdym razem stawiali taką samą diagnozę. Gdyby uznali, że może stanąć przed sądem, usłyszałby zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym(za co grozi do 8 lat więzienia). Śledczy są bowiem pewni, że to on prowadził ferrari, które roztrzaskało się na wiadukcie.




