Maciej Kolinka

- Byłem zakompleksionym nastolatkiem z ogromnymi marzeniami - opowiada Maciej. - Śniłem o sukcesie, karierze w mediach. Ale natura nie była dla mnie łaskawa - wspomina mężczyzna.

Zaczęło się od za dużego, garbatego nosa. Maciej pierwszy raz poszedł pod nóż, gdy osiągnął pełnoletność. I choć chirurg z Łodzi okazał się wtedy partaczem, chłopak się nie poddał. Znalazł klinikę w Warszawie i przeklęty nos stał się piękny. Pozostawała jeszcze jednak reszta twarzy...

- Wciąż nie byłem zadowolony z tego, co widziałem w lustrze - wspomina Maciej. - Poprosiłem lekarza o wymarzoną twarz. Gdy się ocknąłem, spod bandaży wystawały tylko oczy i czubek nosa, ale czułem, że jestem najpiękniejszy na świecie! - opowiada.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
jjj 19.12.2011, 12:53

do "kumpela tuskomatoła" - zmień prochy bo już ci się miesza - co ten artykuł ma wspólnego z tym co wypociłaś w swoim poście ??? ach może pomieszało ci się z Cudownymi przypadkami z życia Kaczyńskich-Kalksteinów

Kama56 16.12.2011, 14:20

jasne, ze z ta nowa twarza wyglada lepiej! Brzydal byl jak nie weim co! A co tam, ratowal sie jak mogl, nie mam nic przeciwko temu.

Dziś nie pamięta, ile operacji przeszedł. Kolejnej już nie planuje, chyba że za 10-15 lat. Teraz zajął się upiększaniem innych w salonie piękności Paul Dobrzycki w Łodzi, występował w telewizji, pracował w mediach.

- Ludzie reagują na mnie pozytywnie, a od 8 lat jestem w szczęśliwym związku z dziewczyną. Choć miałem wiele operacji, nie wyglądam dziwacznie. A gdy ktoś nazywa mnie polskim Jacksonem, nie obrażam się, bo to wielka postać - uśmiecha się Maciej.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!