ROZRYWKA Gwiazdy Teleshow Kultura Disco-Polo
Se.pl rozrywka gwiazdy Były mąż Górniak kupił wolność za 400 tys. zł

Były mąż Górniak kupił wolność za 400 tys. zł

29.11.2016, godz. 02:00
EDYTA GÓRNIAK I JEJ SYN ALLAN_1PUBL
EDYTA GÓRNIAK I JEJ SYN ALLAN foto:

Dariusz K. (40 l.) jest na wolności! Areszt opuścił po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji. Przypomnijmy, że były mąż Edyty Górniak (45 l.) jest sądzony za zabicie kobiety na pasach. Prowadził pod wpływem narkotyków. Sąd pierwszej instancji skazał go na 7 lat więzienia. Dariusz?K. odwołał się od wyroku i do czasu kolejnej rozprawy będzie wolny.

- Sąd uchylił tymczasowy areszt Dariuszowi K. Wobec mężczyzny został zastosowany środek wolnościowy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 400 tys. zł, dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu - mówi sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. - Tymczasowy areszt nie może być substytutem kary pozbawienia wolności. W przypadku Dariusza K. nie zachodziła obawa matactwa, bo wszystkie czynności poza uzupełniającą opinią biegłego zostały już wykonane - dodaje.

Kaucję za pirata drogowego miała wpłacić jego ciotka, matka chrzestna, bogata i wpływowa bizneswoman z Warszawy. To ona opłacała obrońców i dopingowała Dariusza, aby się nie poddawał.

Na razie muzyk przebywa w domu swojej matki. W okresie, kiedy był w areszcie, został sprzedany jego dom w podwarszawskim Milanówku. Obecna żona Iza nie przejęła się za bardzo kłopotami męża i nie przywitała go z otwartymi ramionami. Z tego, co ustalił "Super Express", jego córeczka Lea (5 l.) przez ostatnie miesiące nie miała z tatą kontaktu, tak samo jak syn z małżeństwa z Górniak, Allanek (12 l.). Dariusz K. może więc liczyć jedynie na swoich rodziców i chrzestną.

Sprawa byłego męża artystki zbulwersowała całą Polskę. W lipcu 2014 r. w Warszawie zabił na pasach kobietę. Okazało się, że prowadził pod wpływem kokainy. Według biegłych używał jej kilka godzin przed wypadkiem. W trakcie procesu podważano jednak te badania, twierdząc, że narkotyk był brany dzień wcześniej i nie miał bezpośredniego wpływu na zachowanie kierowcy.

ZOBACZ: Edyta Górniak: Cierpienie zbliżyło mnie do Boga

W maju br. zapadł wreszcie wyrok - 7 lat bezwzględnego więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Obrońcy odwołali się od wyroku i dążyli do wypuszczenia K. z aresztu. 17 listopada udało się im przekonać sąd. Po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji oskarżony wyszedł na wolność. Jednak nie będzie się nią cieszył w pełni. Ma trzy razy w tygodniu zgłaszać się na policji, zabrano mu paszport, więc nie może wyjeżdżać za granicę. Musi też czekać do ostatecznego rozstrzygnięcia jego sprawy. Jeśli obrońcom uda się udowodnić tezę, że narkotyki nie były brane tuż przed wypadkiem, może otrzymać wyrok 3 lat więzienia, a odsiedział już ponad dwa.

Więcej rozrywki
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: