ROZRYWKA Gwiazdy Teleshow Kultura Disco-Polo
Se.pl rozrywka gwiazdy Łukaszewicz pogrąży Kaczora! Poszło o wielkie pieniądze

Łukaszewicz pogrąży Kaczora! Poszło o wielkie pieniądze

28.10.2016, godz. 05:00
Łukaszewicz pogrąży Kaczora
foto:

Nie będę milczał - powiedział w styczniu Olgierd Łukaszewicz (70 l.) komentując konflikt z Kazimierzem Kaczorem (75 l.). I dotrzymał słowa. Prezes Związku Artystów Scen Polskich napisał książkę "Seksmisja i inne moje misje", w której m.in. ujawnia kulisy zadłużenia organizacji, za które jego zdaniem odpowiedzialny jest jego poprzednik.

Łukaszewicz postanowił opisać wydarzenia sprzed lat, kiedy obejmował po Kaczorze stanowisko prezesa ZASP. Wtedy nie przypuszczał, że instytucja zadłużona jest na wiele milionów złotych. Miesiące spędzone nad dokumentacją i konsultacje z ekspertami sprawiły, że aktor odkrył, iż w aferę włączony jest główny księgowy, a także były prezes ZASP - Kazimierz Kaczor i były skarbnik ZASP - Cezary Morawski. 29 czerwca 2002 r. dowiedział się, że ponad dziewięć i pół miliona złotych, które ZASP zainwestował w obligacje Stoczni Szczecińskiej, przepadło, gdyż stocznia ogłosiła swoje bankructwo. - Ale nie chodziło tylko o stocznię. Pod koniec roku odkryłem, że mam ponad 15 milionów zadłużenia wewnętrznego - mówi nam Łukaszewicz.

Po latach milczenia aktor mówi, dlaczego dopiero teraz demaskuje kolegę.

- Jednym z zasadniczych powodów, dla których chciałem napisać tę książkę, było zakończenie sporu w środowisku artystów. Kolega od lat wprowadza opinię publiczną w błąd. W błąd wprowadzał też Zarząd Główny ZASP. Zapowiedziałem książkę na wiosnę, po przeczytaniu jego "Polskich dróg i nie tylko". Zachowałem wiele dokumentów z kadencji, kiedy sam byłem prezesem, a i kilka, kiedy byłem członkiem zarządu - mówi. W sprawie byłego prezesa sąd karny dopatrzył się wielu nieprawidłowości.

Zobacz: Żartują sobie z Żydów w TVN. Czy Ada Fijał przesadziła?

Po latach negocjacji Łukaszewicz dogadał się z bankiem w sprawie zainwestowanych przez ZASP pieniędzy. - Zawarliśmy porozumienie, ale musiałem milczeć przez pięć lat - mówi nam.

Zdaniem Łukaszewicza Kaczor nie przyzna się do odpowiedzialności za to, że z kasy ZASP wyparowały miliony złotych. - Myślę, że będzie konsekwentnie bronił swojej tezy, że mówił kolegom prawdę, niczego nie ukrywał, nie owijał w bawełnę - tłumaczy. W 2016 r.na zarządzie głównym podaliśmy sobie ręce, ale mimo to atak wciąż jest jego najlepszą formą obrony.

- Co na to Kazimierz Kaczor? - Widzę szansę na zgodę. Łączy nas wieloletnia współpraca, znajomość, koleżeństwo - komentuje Kaczor.

Źródło: mra
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: