Oprócz Wiktorów, czyli nagród telewizyjnych, w poniedziałek przyznano także wyróżnienia ...
- Wielkiej gali społeczno-państwowej nie urządzałem i nie mam takiego zamiaru, bo nie
przepadam za tzw. wielkim światem - powiedział nam pan Marian. - Nie lubię festiwali, rautów i ścigania się. Uprawiam swój zawód po cichutku, specjalnie nie wychodząc przed szereg. Uważam, że jest to praca jak każda inna i nie czuję się gwiazdorem. Nie czuję się ani jubilatem, ani nestorem, ani mistrzem. Takie określenia trochę mnie zawstydzają.
Choć na scenie i przed kamerą jubilat spędził już kilkadziesiąt lat i ma za sobą setki ról, uważa, że te naprawdę dobre można policzyć na palcach jednej ręki. Zalicza do nich "Skok" Kazimierza Kutza, "Palec Boży" Antoniego Krauzego, "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy oraz telewizyjny spektakl "Moskwa" - Pietuszki.
Wybrane komentarze


- joanna333 03.11.2008, 09:30
ta wypowiedz powinna wisiec nad lozkiem wielu "gwiazdeczek" i "gwiazdorkow"
- Mateusz 24.08.2009, 20:55
Oj Marian jestes głupi




