WIĘCEJ ZDJĘĆ - KLIKNIJ
Następny
Iwona Pavlović
  • Iwona Pavlović
  • Iwona Pavlović: Tańczę od dziecka
  • Iwona Pavlović: Tańczę od dziecka
  • Iwona Pavlović: Tańczę od dziecka
Zobacz też

Niestety, to już pewne. Koniec z "Tańcem z gwiazdami"! Stacja ...

Iwona Pavlović była dobrym uczniem

W szkole uczyłam się dobrze, bez problemu zdawałam z klasy do klasy. I miałam pasję. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej tańczyłam taniec ludowy.

Można powiedzieć, że talent do tańca otrzymałam w genach po tacie. Był tancerzem tańca ludowego, a także... bokserem. Jakoś udało mu się to połączyć. Często jeździliśmy na wesela, na których dawał pokazy kazaczoka. Gdy tata tańczył, ja - ubrana w niebieską sukienkę - tańczyłam wokół niego.

Połknęłam bakcyla, zaczęłam tańczyć w zespole ludowym. Potem przez trzy lata trenowałam piłkę ręczną, ale gdy miałam 15 lat przestałam i wróciłam do tańca. Tym razem już do towarzyskiego. Mama i tata bardzo mnie wspierali, wiedzieli, że to moja wielka pasja. Co prawda nie wozili mnie na zajęcia, jak to robią współcześni rodzice, ale niczego mi nie zabraniali.


Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
~anonim9235 26.09.2011, 21:27

a no, nic nie rozumiem - hym a może trzeba było przeczytać?

Cecylia Wozignój 27.09.2011, 06:37

I co z tego, że tańczy od dziecka? Mądrzejsza od tego jest?

W dzisiejszych czasach dobrze jest pochwalić się tym, że miało się cięż-kie dzieciństwo, a ja nie mogę tego zrobić. Moje było bardzo udane i szczęśliwe. Nie byłam dzieckiem z kluczem na szyi biegającym do nocy po podwórku, tylko takim, na które zawsze czekała w domu mama z ciepłym obiadem, który składał się z zupy, drugiego dania i pysznego kompotu. Mama Zenobia zawsze wyprawiała mnie rano do szkoły z odrobionymi lekcjami, pysznymi kanapkami w plecaku. Spędzałam z rodzicami bardzo dużo czasu. Zawsze byli pełni życia.

Gdy tata Władysław kupił pierwszą syrenkę, zaczęliśmy jeździć na wycieczki nad jezioro, do lasu. W każdą sobotę czy niedzielę wspólnie z naszymi sąsiadami i ich dziećmi zabieraliśmy różne smakołyki i organizowaliśmy takie całodniowe spotkania na zielonej trawce.

Mam dwóch starszych braci, Władka i Mirka, którzy się mną opiekowali, a nawet rozpieszczali. Dziś, po śmierci taty, wiem, że powiedział im, gdy tylko się urodziłam, że mają na mnie chuchać i dmuchać, żeby nic mi się nie stało, bo inaczej będą mieli z nim do czynienia. I mimo że wychowywałam się z dwoma braćmi, nie byłam chłopczycą. Lubiłam chodzić w spódnicach, bawić się lalkami.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!