W Teatrze Kwadrat odbył się benefis Jana Kobuszewskiego (77 l.). ...
Tylko "Super Expressowi" Jan Kobuszewski opowiada o życiu, radościach i nieszczęściach, które nie zmąciły w nim wiary w Boga.
"SE": - Dlaczego pan się zgodził zagrać w reklamie?
Jan Kobuszewski: - To nie jest reklama, to jest promocja Narodowego Dnia Życia. Bo gdyby to była reklama, to byłaby płatna. A ponieważ była bezpłatna, zgodziłem się. A poza tym idea jest piękna.
- Jak wnuk to przeżył? Zagrał ze sławnym dziadkiem!
- Takie jego marzenie, nie wiem, czy tego dożyję, ale wnuk chce zostać aktorem. Być może zmieni jeszcze zdanie, bo to z jednej strony zawód niesłychanie trudny, a z drugiej fascynujący. Ale w tym zawodzie trzeba być kimś, bardzo, bardzo dużo pracować... Życzę mu tego, ale niech się dobrze jeszcze nad tym zastanowi.
Przeczytaj koniecznie: Jan Kobuszewski: Cierpię, bo moja żona jest w szpitalu (ZDJĘCIA!)
- Lubi pan mówić: "Aktor to nie skrzypce, które im starsze, tym piękniejsze wydają dźwięki". Myśli pan o przejściu na emeryturę, żeby tak wreszcie posiedzieć w domu, pobyć z wnukami?
- Rozważam taką możliwość, bo sił coraz mniej mam do grania. Jest kilka powodów przemawiających za tym. Ale póki gram, zrezygnowałem z pobierania emerytury. Na razie zostawiam ją tym, którzy naprawdę muszą ją dostawać.
- Został pan ambasadorem Narodowego Dnia Życia. Czy naprawdę potrzebny jest taki specjalny dzień, żeby pomyśleć o życiu, że jest cenne i piękne?
- Myślę, że my, ludzie, popełniamy wiele błędów. Nie dostrzegamy chwil szczęścia, natomiast bardzo akcentujemy wszystkie smutne momenty. Porażek i nieszczęść i tak nie unikniemy, a chwile szczęścia... są takie rzadkie, że naprawdę cieszmy się, gdy są.
Wybrane komentarze


- sabina 03.04.2010, 21:32
Skromny wielki człowiek, wszystkiego najlpeszego pani Janie, zdrowia dla żony
- dominik 03.04.2010, 21:38
Proszę więcej takich osób w waszej gazecie, to są prawdziwe gwiazdy, prawdziwi ludzie




