
O tym, że Anna Mucha ma zamiar zaprojektować kocyki dla ...
Przypomnijmy, że do wypadku doszło na początku października, gdy citroen prowadzony przez artystkę zderzył się z minibusem. Steczkowska szybko trafiła do szpitala, a w mediach zaczęto spekulować na temat stanu kręgosłupa piosenkarki. Na szczęście - Jusia opuściła mury szpitaal równie szybko, jak do niego trafiła.
- Gdyby ten samochód wbił się w mój jeszcze o 30 centymetrów dalej, zmiażdżyłoby mi nogi. Ale i tym razem Anioł Stróż nade mną czuwał - zauważa na łamach magazynu Flesz.
Steczkowska ma opinię kiepskiego kierowcy, ale jak zapewnia w tym samym wywiadzie - nie ma ku temu podstaw. - Miałam tylko dwa wypadki i żaden z nich nie był z mojej winy - tłumaczy się artystka.
Wybrane komentarze


- kriss 22.11.2011, 09:55
NIECH ona siada na pałąku swojego faceta a nie za kierownicą. Egzaltowana idiotka.
- rysiek 22.11.2011, 21:07
biedactwo....




