Słynny bokser ostro ćwiczy. Wraca na ring? Raczej nie. Dariusz ...
Tuż przed godz. 17 w kościele parafialnym św. Andrzeja Boboli w Gdańsku gromadzą się tłumy. Za chwilę arcybiskup Tadeusz Gocłowski (78 l.) będzie celebrował tu podniosłą uroczystość, udzieli bierzmowania 141 osobom. Wśród nich słynnemu "Tigerowi", byłemu mistrzowi świata w boksie. Darek przyjechał ze swoją Basią. Wspierała go też przeszczęśliwa mama Maria (62 l.) oraz Tomasz Wolsztyniak, przyjaciel z dzieciństwa, dziś kolega z fundacji Darka "Równe szanse", którego bokser poprosił o bycie świadkiem.
Darek zasiada w pierwszej ławce. Trwa msza, nadchodzi wyczekiwany przez niego moment - abp Gocłowski podchodzi do słynnego boksera, czyni znak krzyża na jego czole, kładzie rękę na jego głowie. Widać, jak w wielkim skupieniu Dariusz Michalczewski przyjmuje sakrament, głośno wypowiada imię, które wybrał podczas bierzmowania: - Bogusław. To po ojcu.
Potem były mistrz świata z setkami obecnych w kościele ludzi przyjął komunię świętą.
- Czuję się wspaniale. Jestem wzruszony, wierzę w Boga. Może byłem grzesznikiem, ale przez wszystkie te lata rozmawiałem z Bogiem. Chodziłem do kościoła, ale nie czułem się dobrze. Zazdrościłem tym, którzy szli do komunii. Ważne są biznesy, ale najważniejsza jest wiara, która pomaga w życiu i w pracy - powiedział "Tiger" "Super Expressowi". Bokser od dawna przygotowywał się do tej podniosłej uroczystości, chodził na nauki, przedwczoraj pierwszy raz od wielu lat był u spowiedzi.
Wybrane komentarze


- Magdalena1 18.03.2009, 09:37
Należałoby się cieszyć, że Michalczewski nareszcie postanowił zadbać o duchową stronę życia, ale ja nie wierzę po prostu, że On się zmieni. Pewnie zrobił to dla swojej ukochanej Basi, ciekawe co zrobi dla następnej i jeszcze następnej, bo tacy faceci jak Darek nie potrafią kochać naprawdę. Życzę mu wszystkiego dobrego, ale ta jego skruszona mina jest tylko na pokaz.




