Czekał na to ponad rok. Po trudnym sezonie, w którym nie miał wielu powodów do radości, Robert Kubica (25 l.) znów stanął na podium. W Brazylii zajął drugie miejsce. Dał tym do myślenia swojemu partnerowi z zespołu, Nickowi Heidfeldowi (32 l.).
POLECAMY
Przeczytaj też
Niemiec żalił się, że nie jest tak ceniony jak Kubica, choć jest lepszym kierowcą. - W sezonie 2007 miałem więcej punktów od niego, teraz jest tak samo - mówił Heidfeld. Rzeczywiście, miał o sześć punktów więcej od Polaka. Ale to już przeszłość!
Kubicę ewidentnie wkurzyły te słowa. W Brazylii Polak od początku jeździł szybciej od partnera. W kwalifikacjach zajął 8. miejsce, podczas gdy Heidfeld był dopiero 19., na 20 kierowców.
W wyścigu było jeszcze lepiej. Kubica już na starcie zyskał jedną pozycję, a potem wykorzystał zamieszanie na torze i wskoczył na 4. miejsce. Później wyprzedził Nico Rosberga, a po wizycie w alei serwisowej zyskał kolejną pozycję, i nie oddał jej już do mety! Ustąpił tylko Markowi Webberowi z Red Bulla. Co na to Heidfeld? Niemiec już po 21 okrążeniach zjechał do boksów z powodu... braku paliwa.
Drugie miejsce to najlepszy wynik Kubicy w sezonie i pierwsze podium od wyścigu o GP Japonii (12 października 2008). Po ponad roku znów zobaczyliśmy biało-czerwoną flagę nad podium Formuły 1, a Polak wyprzedził Heidfelda w klasyfikacji generalnej.
- Kluczem do drugiego miejsca były sobotnie kwalifikacje. W wyścigu miałem dobry rytm, choć miałem kłopoty z temperaturą silnika. W końcówce jechałem bardzo spokojnie, żeby dowieźć rezultat i nie przegrzać silnika. Drugie miejsce to wynik niespodziewany po tak ciężkim sezonie - mówił Kubica na konferencji prasowej.




Franciszek Smuda odpowiada swoim krytykom: Nie łudźcie się, że odejdę! (WYWIAD)
387 minut bez zdobytej bramki. 9 goli straconych w ostatnich dwóch meczach. Tegoroczny dorobek reprezentacji Polski zwykłego kibica może przerażać. Trener naszej kadry Franciszek Smuda (62 l.) jednak wciąż wierzy w swoją koncepcję gry i zapowiada: - Nie zrezygnuję! Nie odejdę! A ci, którzy tego chcą, niech zaczną wierzyć w tę drużynę. Jestem pewien, że zaczniemy wygrywać - mówi Franz.