Gdy Agnieszka Radwańska wygrała w Eastbourne, uznaliśmy, że z tenisa rozumiemy coraz mniej. Ile natomiast rozumie Wojciech Fibak?
Zadzwoniliśmy do legendy polskiego tenisa z pytaniem: - Panie Wojtku, jak można grać tak źle, tak nieefektownie jak Isia i... wygrać silnie obsadzony turniej?
Wojciech Fibak: - Pocieszę was, ja też się nabrałem. Fenomen Radwańskiej nie tak łatwo pojąć. Pamiętam ją z turnieju na Warszawiance parę lat temu. Było zimno, grała w dresie i przegrywała z jakąś bezbarwną Amerykanką 0:6. Pomyślałem: okropne, ona się nie rusza, nie widać po niej żadnego zaangażowania, żadnych emocji.
SE.pl: - No właśnie.
- I dopiero rok później , kiedy Isia w podobnie beznamiętny sposób ogrywała Myskinę pojąłem wielkość jej talentu. Ona zawsze jest tam gdzie trzeba bez biegania, bo ma fantastyczny dar antycypacji. Odbijając piłkę już wie jak odpowie przeciwniczka.
- Skąd wie?
- Ba, gdyby można się tego nauczyć... Jest niesamowicie sprytna i ma jeszcze jeden talent: nawet wtedy kiedy odbija piłkę nieprawidłowo w sensie technicznym, potrafi skierować ja tam gdzie trzeba. W żeńskim tenisie panuje bezkrólewie, a talent Agnieszki jest formatu Hingis czy nawet Agassiego.
- Tylko te warunki fizyczne...
- Są problemem kiedy trafia się np. na którąś z tenisowych atletek w pełnej formie. Wtedy ta siła może ją stłamsić. Ale wystarczy, że rywalka popełni najmniejszy błąd, a Radwańska natychmiast go wykorzysta.
- Jak będzie w Wimbledonie?
- Agnieszka może wygrać.
- Mówi pan serio?
- Jak najbardziej. Przy założeniu, że pokona Domachowską – a to nie jest pewne. Potem Isia trafia na Kuzniecową, która jest bez formy, a następnie na Serenę Williams...
- Która w Berlinie ograła ją bez litości.
- Nie na trawie. Z obu Williamsównami jest loteria, one na jeden dobry mecz grają dwa kiepskie. Wierzę w udany rewanż.
- Następna na drodze Radwańskiej będzie prawdopodobnie Ivanović.
- To moja faworytka. Ale bez doświadczenia w bardzo specyficznym turnieju jakim jest Wimbledon. Po niej do ogrania pozostałaby Agnieszce Szarapowa. Ten scenariusz da się zrealizować.
- Panie Wojciechu, dlaczego siostry Radwańskie na korcie... tak paskudnie klną?
- Rzeczywiście zdarza im się zgorszyć Polonię, zwłaszcza w meczach deblowych. Mniej nad językiem panuje Urszula, ale Agnieszka też nie krepuje się. Ot, taka wada, która z wiekiem przechodzi.
- Parę słów o męskim turnieju w Wimbledonie.
- Po 22 lat znów zagra tam Polak. Pamiętam, że zakończyłem polski wątek w Wimbledonie wygraną z Armitrajem. Mam nadzieję, że Dawid Olejniczak pociągnie go dalej. Wylosował dobrze, Gilles Simon jest 29. miejscu w rankingu ATP, ale wśród 32 rozstawionych trudno znaleźć słabszego. Pokonanie go to dla Dawida plan minimum.
- A kto wygra?
- Marzy mi się finał Nadal – Federer, ale Hiszpan losował „pod górkę”, na jego drodze jest cała plejada „speców od trawy”: Gulbis, Kiefer, Jużnyj...
- Agnieszka Radwańska powoli kasuje z tabel pańskie rekordy. Nie żal panu trochę?
- Nic a nic. Strasznie długo się naczekałem, żeby ktoś je poprawił.




Franciszek Smuda odpowiada swoim krytykom: Nie łudźcie się, że odejdę! (WYWIAD)
387 minut bez zdobytej bramki. 9 goli straconych w ostatnich dwóch meczach. Tegoroczny dorobek reprezentacji Polski zwykłego kibica może przerażać. Trener naszej kadry Franciszek Smuda (62 l.) jednak wciąż wierzy w swoją koncepcję gry i zapowiada: - Nie zrezygnuję! Nie odejdę! A ci, którzy tego chcą, niech zaczną wierzyć w tę drużynę. Jestem pewien, że zaczniemy wygrywać - mówi Franz.