Eddy Merckx (65 l.) był najwybitniejszym kolarzem przełomu lat 60. i 70. Zwany "Kanibalem", z racji apetytu na zwycięstwa, wygral 5 razy Tour de France, pięć razy Giro d'Italia i 1 raz Vuelta Espana. Ale największe zwycięstwo odniósł w walce z rakiem.
Wielki kolarz prywatnie jest człowiekiem raczej skrytym, dopiero niedawno zdradził, że ma za sobą 3-letnią walkę z rakiem jelita grubego. Lekarze nie dawali Merckxowi wielkich szans, ale on tę batalię wygrał. Wszelkie objawi nowotworu zniknęły. Ceną jest ścisła dieta na jaką Eddy jest skazany do końca życia. Twierdzi, ze najbardziej żal mu, że nie będzie mógł pić szampana i białego wina.
To może przypadek, ale to już trzeci kolarski mistrz, który wygrywa śmiertelny bój z rakiem. Wcześniej wyleczyli się Lance Armstrong i Laurent Fignon. Okazuje się, że organizmy poddawane w okresie sportowych karier ekstremalnym obciążeniom, potrafią radzić sobie również z chorobą.
Eddy Merckx ma fabryczkę rowerów, które sygnuje swoim nazwiskiem. Król belgijski Albert II za zasługi obdarował go dożywotnim tytułem barona, ale jego potomkowie nie będą szlachectwa dziedziczyć.




Franciszek Smuda odpowiada swoim krytykom: Nie łudźcie się, że odejdę! (WYWIAD)
387 minut bez zdobytej bramki. 9 goli straconych w ostatnich dwóch meczach. Tegoroczny dorobek reprezentacji Polski zwykłego kibica może przerażać. Trener naszej kadry Franciszek Smuda (62 l.) jednak wciąż wierzy w swoją koncepcję gry i zapowiada: - Nie zrezygnuję! Nie odejdę! A ci, którzy tego chcą, niech zaczną wierzyć w tę drużynę. Jestem pewien, że zaczniemy wygrywać - mówi Franz.