Wystarczył pierwszy start, a już Anna Rogowska (28 l.) ma drugi wynik letniego sezonu na świecie - 4,61 m. Po trzech latach walki z kontuzją Achillesa polska tyczkarka chce wreszcie pobić swój rekord życiowy (4,83 m) i wrócić do światowej czołówki.
POLECAMY
- Nie zdradzę, jaką wysokość zaplanowałam na ten rok, ale rzeczywiście chcę poprawić rekord życiowy - przyznaje Rogowska. - Od początku przygotowań trenuję bez zakłóceń - uśmiecha się.
- Cieszy mnie wynik 4,61, ale jeszcze bardziej satysfakcjonują mnie poprawne treningowe skoki Ani na wysokości 4,78 - mówi z kolei jej mąż i trener, Jacek Torliński (30 l.).
Od kilku miesięcy tyczkarskie małżeństwo większość czasu spędza w ośrodku szkolenia tyczkarzy w Leverkusen w Niemczech.
- Mam świetne warunki treningowe, znakomitą odnowę biologiczną, no i bardzo mocną sparingpartnerkę, Sielke Spiegelburg - wylicza Rogowska. - A podróż samolotem z Sopotu tutaj trwa krócej niż jazda samochodem do Spały - tłumaczy.
Efekty przygotowań w takich warunkach już są widoczne.
- Ania jest bardzo "wyskakana", a to rokuje równą formę przez cały sezon - twierdzi Jacek Torliński. Do optymistycznych przedsezonowych prognoz pasuje też nowy różowy kostium firmy Nike, w którym Ania ma startować w kolejnych zawodach.
- Podoba mi się ten kolor, przyszłość widzę w różowych barwach - kończy Ania.




Franciszek Smuda odpowiada swoim krytykom: Nie łudźcie się, że odejdę! (WYWIAD)
387 minut bez zdobytej bramki. 9 goli straconych w ostatnich dwóch meczach. Tegoroczny dorobek reprezentacji Polski zwykłego kibica może przerażać. Trener naszej kadry Franciszek Smuda (62 l.) jednak wciąż wierzy w swoją koncepcję gry i zapowiada: - Nie zrezygnuję! Nie odejdę! A ci, którzy tego chcą, niech zaczną wierzyć w tę drużynę. Jestem pewien, że zaczniemy wygrywać - mówi Franz.