Napastnik Evertonu, Louis Saha (31 l.) opowiedział, jak to depresja omal nie doprowadziła go do porzucenia kariery piłkarza.
POLECAMY
Przeczytaj też
Zanim napastnik przybył w 2008 roku do Evertonu, spędził aż 4 lata w Manchesterze United, gdzie doznał aż 23 różnych kontuzji. Włodarze "Czerwonych Diabłów" nie zamierzali płacić francuskiemu piłkarzowi za siedzenie na ławce i zmusili go do podpisania ugody, w której zobowiązywał się do otrzymywania wynagrodzenia tylko za mecze, w których grał.
- Wtedy byłem w wielkiej depresji. Zastanawiałem się, czy nie porzucić futbolu. Za każdym razem, kiedy wychodziłem na boisko, byłem świadomy, że i fani i włodarze Manchesteru boja się, by nie odnowiła mi się kontuzja. Ale, na Boga, ja bałem się tego o wiele bardziej! - stwierdził Saha.
- Moje problemy zdrowotne skończyły się przed wygranym finałem Ligi Mistrzów w 2008 roku. Ale już wtedy wiedziałem, że będę musiał opuścić Old Trafford. Wiem, że przetrwałem to wszystko dlatego, że byłem wewnętrznie silny - przyznał zawodnik, który w tym sezonie w ośmiu meczach strzelił dla Evertonu siedem goli.




Franciszek Smuda odpowiada swoim krytykom: Nie łudźcie się, że odejdę! (WYWIAD)
387 minut bez zdobytej bramki. 9 goli straconych w ostatnich dwóch meczach. Tegoroczny dorobek reprezentacji Polski zwykłego kibica może przerażać. Trener naszej kadry Franciszek Smuda (62 l.) jednak wciąż wierzy w swoją koncepcję gry i zapowiada: - Nie zrezygnuję! Nie odejdę! A ci, którzy tego chcą, niech zaczną wierzyć w tę drużynę. Jestem pewien, że zaczniemy wygrywać - mówi Franz.