KOBIETA Moda i uroda Zdrowie i psychologia Dom i wnętrza Przepisy kulinarne
Se.pl styl życia moda i uroda Jesień to najlepszy czas na usuwanie „pajączków”

Jesień to najlepszy czas na usuwanie „pajączków”

25.10.2016, godz. 14:30
kobieta, uroda, pielęgnacja, ciało, kobiece nogi, gładkie nogi, depilacja
foto: Materiały prasowe

Jesień nie rozpieszcza nas pogodą, ale właśnie dlatego – ze względu na brak słońca – jest najlepszym okresem na zabiegi kosmetyczne na twarz i ciało. To również dobry moment, by zawalczyć o piękne nogi i pozbyć się nieestetycznych pajączków.

Nadszedł czas grubych swetrów, rajstop i szalików – chociaż wielu osobom brak słońca mocno daje się we znaki, warto wykorzystać tę ponurą aurę i zrobić coś dla siebie. Zwykle na końcówkę roku przekładamy zabiegi na twarz z zakresu medycyny estetycznej i kosmetologii – brak słońca jest gwarancją, że po zabiegu nie zostanie nam „pamiątka” w postaci przebarwień na skórze. Ale jesienne chłody są także doskonałym okresem, by pozbyć się uciążliwych pajączków z nóg.

Skąd się biorą pajączki?

Popękane naczynka, tzw. pajączki, są problemem, który częściej dotyka kobiety niż mężczyzn. Ma to związek z żeńskimi hormonami, dlatego też kobiety częściej są pacjentkami flebologów – lekarzy zajmujących się leczeniem chorób żył. Skłonność do powstawania pajączków dostajemy również w spadku po rodzicach. – Dodatkowymi czynnikami wpływającymi na pękanie naczynek są również: otyłość, ciąża oraz wiek – wyjaśnia lek. med. Krzysztof Piórek, flebolog z Horizon Medical Center. Jednak często to my same pracujemy na pojawianie się pajączków na nogach, choćby regularnie biorąc długie i gorące kąpiele. Naczynka mogą bowiem pękać na skutek działania wysokiej temperatury, depilacji, urazu, alkoholu lub nadmiernych ćwiczeń fizycznych. Warto tu podkreślić, że również brak regularnego ruchu sprzyja pajączkom.

Usuwać czy zostawić?

Czerwone lub sine naczynka na nogach to pierwsza oznaka niewydolności żył. Nie warto ich lekceważyć, bo nieleczone mogą powodować niebezpieczne powikłania. Wizyta u flebologa pozwoli ocenić stopień zaawansowania choroby i ustalić odpowiednie leczenie. – Na podstawie pełnego badania lekarskiego możemy stwierdzić, z jakim zaawansowaniem niewydolności żylnej mamy do czynienia. W oparciu o nie wybieramy metodę leczenia. W cięższych przypadkach konieczne bywa leczenie chirurgiczne i zabiegi wewnątrznaczyniowe – mówi dr Krzysztof Piórek. – Popękane naczynka usuną zabiegi skleroterapii. Polegają one na wstrzyknięciu do światła naczynia leku, który powoduje podrażnienie śródbłonka naczyniowego i jego zwłóknienie, a w efekcie zamknięcie żyłki – przez co przestaje być ona widoczna. Skleroterapia trwa około pół godziny i nie wymaga znieczulenia. W zależności od stopnia zaawansowania trzeba go powtórzyć. Po zabiegu można od razu wrócić do normalnej aktywności, jednak przez kilka tygodni konieczne jest noszenie specjalnych pończoch. Właśnie dlatego na skleroterapię warto zdecydować się, gdy zaczyna się jesień i łatwiej ukryć pończochy uciskowe.

Żegnajcie pajączki?

Przewlekła niewydolność żylna, a więc również jej widoczne objawy, jak pajączki i żylaki, z definicji jest chorobą przewlekłą. Możemy pozbyć się oznak choroby i na jakiś czas zatrzymać jej postęp. Nie można jednak zapominać o konsultacjach ze specjalistą, który pomoże nam utrzymać żyły w zdrowiu.

Zobacz: Wiemy, jakim zabiegom kosmetycznym poddają się gwiazdy!

Przeczytaj też: Zabiegi kosmetyczne na twarz, które możesz robić zimą

Źródło: Paulina Koziejowska
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: