WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Trump to załamanie gospodarki świata i Polski

Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Trump to załamanie gospodarki świata i Polski

02.11.2016, godz. 02:00
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
foto: Super Express

"Super Express": - Wybory w Stanach Zjednoczonych są już na finiszu. Tymczasem przewaga Hillary Clinton nad Donaldem Trumpem maleje. Czy oznacza to, że będziemy świadkami niespodzianki i wygranej kandydata Republikanów?

Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: - Wygrana Donalda Trumpa jest możliwa, ale bardzo mało prawdopodobna. Według średniej sondaży poparcie dla Hillary Clinton spadło i ma ona 3 proc. przewagi, jednak margines błędu wynosi 1 proc. Ważniejsze niż sondaże jest jednak przyjrzenie się fundamentom przewagi kandydatki Demokratów. Clinton ma wciąż szersze poparcie różnych grup wyborczych, np. kobiet czy wszystkich bez wyjątków mniejszości etnicznych, rasowych, kulturowych, miażdżące poparcie Latynosów i Afroamerykanów. Jest jeszcze coś, co przemawia jeszcze mocniej za kandydatką Demokratów.

- Co takiego?

- Kluczową sprawą są stany obrotowe, tzw. bitewne. Czyli takie, w których kandydaci mają zbliżone, prawie równe poparcie, więc walczą w nich o zwycięstwo, gdyż daje im ono wszystkie głosy elektorskie z danego stanu. Hillary Clinton nie miałaby żadnego pożytku z dodatkowego miliona głosów w Kalifornii, bo i tak zgarnie głosy elektorskie z tego stanu, tak samo Donald Trump ma pewność wygranej w Teksasie. W stanach obrotowych, spośród których największym i najważniejszym jest w tej chwili Floryda, Clinton ma zdecydowaną przewagę. I w głosach elektorskich przewaga kandydatki Demokratów jest dużo wyższa niż w sondażach powszechnych. Tymczasem Trump, aby wygrać, musiałby zdobyć osiem spośród około dziesięciu stanów. To dużo trudniejsze niż odrobienie trzech punktów straty w sondażach. A właśnie głosy elektorskie z poszczególnych stanów będą miały decydujące znaczenie.

- Wspomniał pan jednak, że wygrana Trumpa jest możliwa. Co musiałoby się stać, żeby kandydat Republikanów został jednak prezydentem?

- Ujawnienie jakiegoś bardzo negatywnego faktu na temat Hillary Clinton. Jednak, żeby było jasne - o ile na przykład w Polsce jakaś wpadka w kampanii może wpłynąć na wynik wyborów, w USA tak to nie działa. Aby doszło do zmiany, musiałaby to być prawdziwa katastrofa. Dlatego, choć nie można niczego wykluczyć, wygrana Trumpa jest bardzo mało prawdopodobna.

- Obojgu kandydatom zarzucano prorosyjskość. Hillary Clinton była autorem polityki resetu wobec Rosji, z kolei Donald Trump zasłynął z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat NATO, z postulatów izolacjonizmu itd...

- Między polityką resetu a byciem agentem wpływu Rosji, jak jest to w przypadku Donalda Trumpa, jest fundamentalna różnica. Reset to zamierzchła przeszłość, coś sprzed wojny Rosji z Ukrainą. Dziś polityka Obamy jest polityką utrzymywania niskich cen ropy na świecie, co uderza w rosyjską gospodarkę i pośrednio w siły zbrojne i budżet wojskowy Rosji.

- Co oznaczałaby wygrana Clinton, a co wygrana Trumpa dla Polski?

- W przypadku wygranej Clinton uratowane zostanie NATO, podobnie jak światowy system ekonomiczny, finansowy i handlowy. Trump zapowiada wojny handlowe, jednostronne wprowadzanie wysokich ceł, działania, które oznaczałyby zburzenie zasad Światowej Organizacji Handlu. Zapowiada też niespłacanie całości długu Stanów Zjednoczonych, co spowodowałoby głęboki spadek wartości dolara i istotne zmniejszenie rezerw finansowych świata, w tym Polski, a także załamanie się światowego systemu finansowego, którego strażnikiem jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy. To bardzo niebezpieczne zapowiedzi.

Zobacz: Przemysław Harczuk: Zawaliliście, odczepcie się od rodzin!

Źródło: Super Express TV
autor: Rozmawiał Przemysław Harczuk zobacz inne artykuły tego autora
Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: