WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Gosiewska w rozmowie z SE: Wcale nie liczę na te pięć milionów!

Gosiewska w rozmowie z SE: Wcale nie liczę na te pięć milionów!

29.10.2016, godz. 05:00
Beata Gosiewska
Beata Gosiewska foto: EAST NEWS

Europosłanka PiS, Beata Gosiewska w rozmowie z "Super Expressem" na temat medialnych doniesień o jej żądaniu 5 milionowego odszkodowania od państwa:

"Super Express": - Żąda pani 5 milionów odszkodowania za tragedię smoleńską. Pojawiły się zarzuty, że przecież jest pani eurodeputowaną, po co ta renta.

Beata Gosiewska: - Po pierwsze, chodzi tu nie o rentę socjalną, ale odszkodowanie za niewyobrażalną tragedię, do której doszło w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Sprawowana funkcja nie powinna mieć tu znaczenia. Po drugie, sam wniosek o odszkodowanie sporządzony przez prawnika reprezentującego mnie i kilka innych rodzin ofiar tragedii smoleńskiej powstał kilka lat temu, gdy jeszcze nie byłam eurodeputowaną. Powtórzę, że chodzi nie tylko o mnie, ale też inne rodziny ofiar Smoleńska. A skupianie się na mojej osobie jest brutalnym atakiem na mnie i moje dzieci.

- Do tego wątku zaraz wrócimy. Proszę jednak powiedzieć, skąd kwota aż 5 mln zł, skoro np. rodzina śp. Lecha Kaczyńskiego otrzymała 3 mln zł?

- Kwotę ustalałam nie ja, ale reprezentujący część rodzin ofiar prawnik, na podstawie obowiązującego orzecznictwa. Wysokość odszkodowania nie jest wzięta z księżyca, ale wyliczona na podstawie kwot odszkodowań dla ofiar katastrof lotniczych w Europie. Kwoty wypłacane przez linie lotnicze w przypadku ofiar katastrof są bardzo duże. Nie liczyłam na 5 milionów, zdawałam sobie sprawę, że w razie zawarcia ugody zasądzona kwota będzie wielokrotnie niższa.

- 5 milionów to jednak bardzo dużo...

- Taka wysokość odszkodowania wynika z tego, że samolot uchodzi za najbezpieczniejszy środek lokomocji, prywatne linie lotnicze biorą odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów. A w przypadku Smoleńska mieliśmy do czynienia z lotem, który miał być jeszcze bardziej bezpieczny niż rejsowym samolotem, przecież leciał prezydent i najważniejsi ludzie w państwie. Obsługiwany był nie przez prywatne linie, ale państwo będące członkiem NATO i Unii Europejskiej. I mimo to do tragedii doszło.

- Są opinie, że skoro wielu z was uważa, że był zamach, to o odszkodowanie powinniście się ubiegać nie od państwa polskiego, ale od Federacji Rosyjskiej.

- Śledztwo dotyczące tego, co wydarzyło się w Smoleńsku, wciąż trwa. Jednak przygotowanie tego lotu, rozdzielenie wizyt, obniżenie rangi wizyty prezydenta RP i delegacji z 10 kwietnia 2010 roku, nieprawidłowości w działaniach Biura Ochrony Rządu - to wszystko obciąża państwo polskie i ówczesne władze. Jest jeszcze jedna kwestia.

- Jaka?

- Nie byłoby żadnych oczekiwań odszkodowania od państwa, gdyby samolot był ubezpieczony. Wtedy odszkodowania rodziny ofiar by otrzymały od ubezpieczycieli. Tyle że nie był ubezpieczony! Ówczesne władze o to nie zadbały.

- Na początku rozmowy wspominała pani o planowanym ataku na panią...

- Pierwsze zmanipulowane informacje wypuścił portal OKO, który jest tworzony przez ludzi związanych mocno ze środowiskiem "gazetowyborczym". W zespole jest wielu dziennikarzy związanych z tym środowiskiem. Przyznam, że zaskakuje mnie ta niewyobrażalna skala chamskiego i zorganizowanego hejtu, skierowanego przeciwko mnie. Po ataku portalu mieliśmy już całą serię artykułów. To, że zaatakowały media tzw. salonu, nie dziwi, bo z ich strony nie spodziewam się niczego dobrego. To, że rozpisują się o tym tabloidy, jest przykre, ale rozumiem, że tam liczy się sensacja. Najbardziej przykre, że news na mój temat bezrefleksyjnie podchwycił jeden z portali określających się jako prawicowy.

- O jaki portal chodzi?

- Tytułu nie podam, bo mogło to wynikać nie ze złej woli, ale po prostu ludzkiego błędu. Szczególnie że ostatnio wiele prawicowych mediów zachowuje się w porządku.

- A na czym polegała ta "bezrefleksyjność"?

- Na niezrozumieniu, że mamy do czynienia z zaplanowanym atakiem. Od 2010 roku, od chwili tragedii smoleńskiej, my, przedstawiciele rodzin ofiar, cierpimy podwójnie. Z jednej strony - straciliśmy najbliższych. Zamiast wszystkich odszkodowań wolałabym, aby mój mąż był teraz ze mną i z dziećmi, które dorastać muszą bez ojca. Z drugiej strony - od początku, od pierwszych tygodni po 10 kwietnia 2010 roku, rodziny ofiar są brutalnie atakowane. To, jak traktuje się rodziny, jest barbarzyństwem.

- W czym przejawia się to barbarzyństwo?

- Przypomnę, że już w 2010 roku Janusz Palikot budował swoją pozycję na atakach na rodziny i pamięć ofiar. W haniebny sposób kpił między innymi z mojego męża. To zabolało nie tylko mnie czy rodziców Przemka, ale też moje małe wówczas dzieci. Ataki powtarzają się również dziś. Niedawno w sieci przypadkiem znalazłam rozmowę Moniki Olejnik z minister Zalewską z kwietnia tego roku. Na argument, że Mateusz Kijowski nie płaci alimentów, redaktor Olejnik stwierdziła, że "przecież Przemysław Gosiewski też nie płacił alimentów".

- A płacił?

- Oczywiście, że płacił! Robił to regularnie. Problem polegał na tym, że żądania były wielokrotnie wyższe od kwot zasądzonych przez sąd. Jest coś obrzydliwego w tym, że za pomocą nieprawdziwych informacji atakuje się człowieka, który nie żyje od sześciu lat, że zestawia się śp. Przemysława Gosiewskiego z Mateuszem Kijowskim, "obrońcą demokracji", który alimentów faktycznie nie płaci. Dzisiejszy atak jest uderzeniem nie tylko we mnie, ale też dzieci, z którymi hejterzy się nie liczą.

Zobacz także: Abonament RTV. Będziemy go płacić z PIT?

Źródło: TVN24/x-news
autor: Rozmawiał Przemyław Harczuk zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: