WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA
Se.pl wiadomości opinie Henryk Wujec: Leszek Kaczyński był w porządku

Henryk Wujec: Leszek Kaczyński był w porządku

16.07.2016, godz. 02:00
Henryk Wujec
foto: Super Express

- Muszę przyznać, że bardziej lubiłem Leszka Kaczyńskiego niż Jarka. Zawsze będę doceniał osiągnięcia Leszka dla Solidarności. Chociaż osób takich jak Leszek w Solidarności było więcej. - wyznaje Henryk Wujec, działacz opozycji antykomunistycznej, w rozmowie z "Super Expressem".

"Super Express": - Kto naprawdę rządził w Solidarności? Lech Wałęsa czy Lech Kaczyński?

Henryk Wujec: - Lech Wałęsa.

- Niektórzy uważają, że Lech Kaczyński.

- Niektórzy to jest jedna osoba.

- Za tą jedną osobą stoi wielu wyborców.

- Nie wiem, czy akurat w tej sprawie ci wyborcy tak ochoczo stoją za prezesem Kaczyńskim.

- Czyli kwestionowanie roli Lecha Wałęsy w Solidarności jest nieuprawnione?

- To nie podlega dyskusji. Lech Wałęsa pojawił się w opozycji w latach 1977-1978. Był obecny przy organizowaniu Komitetu Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Ten ruch organizowali Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Gwiazda, Bogdan Borusewicz, Anna Walentynowicz, Alina Pieńkowska. Tam Leszka Kaczyńskiego jeszcze nie było. On był prawnikiem na uniwersytecie. Kiedy rozpoczęła się działalność związków zawodowych, to potrzebna była pomoc prawna.

- I wtedy pojawił się Lech Kaczyński.

- Zgadza się. Leszek Kaczyński był bardzo pomocny. Był w porządku. Zapraszano go na spotkania związkowe, tak jak i innych prawników.

- Wróćmy do Lecha Wałęsy.

- W grudniu 1979 roku z okazji rocznic grudniowych Wałęsa wygłosił przemówienie przed bramą Stoczni Gdańskiej - wtedy, kiedy była komuna, esbecja - że za rok tu stanie pomnik poległych stoczniowców. Nikt taki odważny wtedy nie był. Lech Wałęsa pojawił się na firmamencie jako osoba, która potrafi przemówić do ludzi. Był w pewnym sensie przywódcą sam z siebie. Przez cały czas brał udział w protestach. Kiedy był strajk w Stoczni Gdańskiej, to szefem strajku został Lech Wałęsa. Przez to, że 14 września wygłosił przemówienie do strajkujących, że muszą być zrealizowane ich postulaty. Tam nie było Kaczyńskiego, tam był Wałęsa. Potem był szefem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

- Który dał początek Solidarności.

- Początek dały negocjacje, które doprowadziły do rzeczy najważniejszej w obozie komunistycznym po II wojnie światowej - podpisania porozumień gdańskich. Leszek Kaczyński był wtedy doradcą, których było 15. Skutkiem porozumień było utworzenie związków zawodowych w każdym zakładzie pracy. Dlatego do Solidarności należało ok. 10 milionów członków.

- Nie przeszkadzają panu ciemne plamy w życiorysie Lecha Wałęsy związane z współpracą z SB?

- Powtarza pan mantrę ludzi, którzy chcą oczernić Wałęsę. Mówiłem panu o Wałęsie od roku 1977-1978. Od tego momentu nie mam żadnego zarzutu do Lecha Wałęsy.

- Lech Kaczyński nie miał wpływu na Solidarność?

- Miał wpływ, po 1989 roku. Wtedy Lech Wałęsa przechodził do polityki. Wystartował jako kandydat na prezydenta. Potem była rywalizacja, kto będzie przywódcą Solidarności. Ostatecznie Lech Kaczyński przegrał tę potyczkę z Marianem Krzaklewskim.

- Wygląda na to, że politycy nie potrafią wznieść się ponad podziały i wspólnie mówić o historii Solidarności.

- Te podziały są haniebne. Nie można zakłamywać historii i zmieniać jej wydarzeń, jak to robi Jarosław Kaczyński. Muszę przyznać, że bardziej lubiłem Leszka Kaczyńskiego niż Jarka. Zawsze będę doceniał osiągnięcia Leszka dla Solidarności. Chociaż osób takich jak Leszek w Solidarności było więcej.

Zobacz też: Mirosław Skowron: PiS chce zabić Kijowskiego!

Źródło: TVN24/x-news
autor: Rozmawiał BARTOSZ BORUCIAK zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: