WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Jan Śpiewak: Sam Bareja by tego nie wymyślił

Jan Śpiewak: Sam Bareja by tego nie wymyślił

18.10.2016, godz. 02:00
Jan Śpiewak
foto: Super Express

Kolejne informacje w sprawie afery reprywatyzacyjnej w stolicy komentuje Jan Śpiewak, przewodniczący stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

"Super Express": - Afery reprywatyzacyjnej w Warszawie ciąg dalszy.

Jan Śpiewak: - "Gazeta Wyborcza" ujawniła kolejne przypadki bezprawnego przejmowania nieruchomości. Na ulicy Brackiej 23 przejęto kamienicę Witkacego. Tę kamienicę przejęto na patent fikcyjnie zreaktywowanej spółki "Towarzystwo herbaciane" - bardzo zabawna nazwa. Warto podkreślić, że ta spółka została zlikwidowana przez sąd jeszcze w 1953 roku. Ratusz oddał nieruchomość w samym centrum miasta tuż obok byłego DH Smyk. Drugą kamienicę przejęto na ul. Karowej 14 tuż przy Pałacu Prezydenckim. Jest to piękna nieruchomość, za którą Polacy i państwo polskie wypłaciło odszkodowanie obywatelowi Kanady. Ratuszowi to nie przeszkadzało i oddał tę nieruchomość.

- Systematycznie dowiadujemy się o kolejnych faktach dotyczących reprywatyzacji w Warszawie. Czy te informacje ostatecznie pogrążą władze Warszawy?

- Nie wiadomo, od czego zacząć. Toczy się 120 śledztw. Ponad 100 nieruchomościom przygląda się prokuratura. Jest to obraz zapaści państwa. Państwo zamiast chronić swoich obywateli, działa ręka w rękę z osobami, które chcą ograbić obywateli. Czy to wszystko wydarzyło się przypadkiem i te powiązania są przypadkowe? Urzędnicy Ratusza byli jakimiś ćwierćmózgami i nie umieli czytać pism, gubili dokumenty. To była skrajna niekompetencja ze strony warszawskich urzędników, czy mieliśmy do czynienia z zorganizowaną grupą przestępczą, która przejęła fragment aparatu samorządowego? Wierzę w drugą wersję. Ona jest bardziej prawdopodobna.

- Warszawski Ratusz przyznał Marzenie K. dużo wyższą sumę pieniędzy z tytułu odszkodowań reprywatyzacyjnych niż pierwotnie sądzono. Z najnowszych doniesień wynika, że byłej pracowniczce Ministerstwa Sprawiedliwości przysługuje nie 38,6 mln zł, ale aż 46,1 mln złotych.

- To jest najbogatsza urzędniczka w Polsce, która była rzecznikiem osób poszkodowanych przez przestępstwa w Ministerstwie Sprawiedliwości - śmiechu warte. Można sobie wyobrazić, że osoby poszkodowane przez jej działalność lub działalność jej brata przychodziły do niej. To jest niepojęte. Nawet Bareja by tego nie wymyślił. Horrendalne odszkodowania są kwestią zmian w prawie, których dokonywano po kryjomu. W 2000 roku zmieniono ustawę o KRS, umożliwiając fikcyjne reaktywacje przedsiębiorstw. W 2004 roku cichaczem zmieniono ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami, która spowodowała z dnia na dzień ponadstukrotny wzrost wartości odszkodowań. Do tej zmiany nikt się nie przyznaje. Mamy takie same działania jak przy aferze Rywina. Afera Amber Gold przy aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie to jest małe piwo. Mamy do czynienia z państwem z kartonu. Ala Capone Amerykanie dorwali za to, że nie płacił podatków. Wszyscy ludzie związani z reprywatyzacją nie płacą żadnych podatków. Jak to jest możliwe, że ludzie prowadzą działalność gospodarczą na gigantyczną skalę, sprzedają kamienice, które są warte dziesiątki milionów złotych za 40 tys. złotych?

- I nie płacą podatków?

- Tak. Tu powinien wejść urząd kontroli skarbowej i powinien im zacząć naliczać należne podatki. Proszę sobie wyobrazić, że kupuje pan roszczenie do kamienicy za 40 tys. zł, potem odzyskuje pan kamienicę, która jest warta 30 mln zł i nie płaci pan żadnych podatków? Paranoja, prawda? Jak pan kupi bentleya za dziesięć tysięcy, to wejdzie urząd i doliczy panu domiar i karę. Tak powinno być w Warszawie.

ZOBACZ: [REPRYWATYZACJA] Była urzędniczka zarobiła na reprywatyzacji 46,1 mln zł?

autor: Rozmawiał BARTOSZ BORUCIAK zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: