WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
www.se.pl - Wiadomości, Polityka, Sport.pl wiadomości opinie Andrzej Stankiewicz: Koniec sprawy Kamińskiego

Andrzej Stankiewicz: Koniec sprawy Kamińskiego

02.08.2017, godz. 02:00
Andrzej Stankiewicz
Andrzej Stankiewicz, Publicysta „Rzeczpospolitej” foto: EAST NEWS

Andrzej Stankiewicz dla "Super Expressu": - Decyzja SN, moim zdaniem, kończy sprawę Mariusza Kamińskiego. Pozostawia ją niewyjaśnioną i podatną na polityczne interpretacje, które będą się różnić w zależności od sympatii partyjnych. A tak państwo nie powinno działać.

"Super Express": - Decyzja SN o wstrzymaniu rozpatrzenia sprawy ułaskawienia Mariusza Kamińskiego już jest odczytywana jako gest sędziów wobec prezydenta. Rzeczywiście? A może to działanie zgodnie z literą prawa i tyle?

Andrzej Stankiewicz: - Skłaniałbym się do tej pierwszej tezy. Nie jesteśmy jej oczywiście w stanie udowodnić. Niemniej mamy pewien zwrot w działaniach SN. Dotychczas wyglądało na to, że sędziowie nadal będą chcieli badać, czy prezydent mógł ułaskawić Mariusza Kamińskiego. Jeszcze kilka dni temu rzecznik SN mówił, że nie ma żadnego sporu kompetencyjnego z TK w tej sprawie i jej rozpatrywanie będzie kontynuowane.

- Nagle okazuje się, że jednak ma ją rozpatrzyć TK.

- No właśnie, SN stwierdza, że czeka na orzeczenie TK, a to wiadomo, jakie będzie. To może być oczywiście zmiana, która wynika ze składu orzekającego, ale politycy będą doszukiwać się tu podtekstów. Andrzej Duda, przynajmniej na razie, ochronił SN, a sędziowie podjęli decyzję, która jest na rękę panu prezydentowi. Pozostaje z nią jednak jeden problem.

- Jaki?

- Pokazuje ona, jak chaotycznie działają polskie sądy. W zależności od tego, na czyje biurko trafi sprawa, człowiek może być winny albo nie. Przecież pierwotnie sąd odmówił przyjęcia aktu oskarżenia wobec Kamińskiego. Za drugim razem nie tylko go przyjął, ale skazał byłego szefa CBA na trzy lata więzienia. I mówimy tu o tym samym sądzie i tym samym wydziale. To jest po prostu absurdalne. A to zamieszanie w Sądzie Najwyższym tylko ten absurd pogłębia. Jak w takiej sytuacji obywatel ma ufać wymiarowi sprawiedliwości? Ja na przykład nie wiem, czy Kamiński popełnił przestępstwo i powinien iść siedzieć, czy też nie. Podobnie nie wiem, czy prezydent miał go prawo ułaskawić czy nie.

- I pewnie się już pan nie dowie.

- Też tak uważam. Decyzja SN, moim zdaniem, kończy sprawę Mariusza Kamińskiego. Pozostawia ją niewyjaśnioną i podatną na polityczne interpretacje, które będą się różnić w zależności od sympatii partyjnych. A tak państwo nie powinno działać.

Zobacz także: Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski

Polecamy również: Karczewski skomentował BŁĄD w ustawie o Sądzie Najwyższym

Przeczytaj ponadto: Tyle zapłacimy za reformę sądownictwa

autor: Rozmawiał Tomaz Walczak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: