WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Paweł Lisicki: Macierewicz powinien milczeć o komisji

Paweł Lisicki: Macierewicz powinien milczeć o komisji

21.09.2016, godz. 05:00
Paweł Lisicki
foto: AKPA

- Opinia publiczna spodziewała się, że pokazane zostaną konkretne dowody i poważne argumenty potwierdzające tezy, które wygłaszał minister Macierewicz. Jego zastępca Bartosz Kownacki mówił, że rzeczy, które podkomisja ujawni, pozwolą pokazać rzeczywisty obraz tragedii. Główna teza szefa podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej dr. Wacława Berczyńskiego jest taka, że jeszcze nic nie wiemy - mówi "Super Expressowi" Paweł Lisicki.

"Super Express": - Co się stało, że jest pan rozczarowany pracami podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej?

Paweł Lisicki: - Minister Macierewicz w wystąpieniach medialnych mówił, że do katastrofy doszło wskutek zaplanowanej usterki lub wybuchu. Dorzucił jeszcze, że na pewno rosyjscy kontrolerzy chcieli spowodować katastrofę. Te cytaty ministra Macierewicza można znaleźć bez problemu. Później minister Macierewicz powiedział, że ma nowe nagranie, gdzie każdy będzie mógł usłyszeć minuta po minucie, co się działo w Smoleńsku.

- Ale tych nagrań nie ma.

- No właśnie nie ma.

- Podkomisja miała wyjaśnić, co się naprawdę wydarzyło w Smoleńsku, a ograniczyła się do recenzji raportu Millera.

- Opinia publiczna spodziewała się, że pokazane zostaną konkretne dowody i poważne argumenty potwierdzające tezy, które wygłaszał minister Macierewicz. Jego zastępca Bartosz Kownacki mówił, że rzeczy, które podkomisja ujawni, pozwolą pokazać rzeczywisty obraz tragedii. Główna teza szefa podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej dr. Wacława Berczyńskiego jest taka, że jeszcze nic nie wiemy.

- Dr Berczyński stwierdził, że komisja nie przyjmuje żadnych wstępnych hipotez ani żadnych założeń i nie wie, co się stało. Czy ta komisja posiada jakieś dowody, czy tylko szumne zapowiedzi?

- Jest co najmniej kilka możliwości. Nie mają tego, co zapowiadali, że pokażą. Chociaż wcześniej obiecywali pokazywanie takich danych, to znaleźli się w złej sytuacji i próbują to zatrzeć. Część komisji inaczej oceniała te dane, które posiadała, a inaczej minister Macierewicz. Dlatego nie doszli do żadnego wspólnego wniosku i mamy do czynienia z rozbieżnością. Minister Macierewicz i wiceminister Kownacki deklarowali, że do końca września poznamy oczywiste i budzące wątpliwości dowody. Na razie przedstawili poszlaki dotyczące tego, że polska strona w zbyt dużym stopniu uzgadniała z rosyjską stroną przygotowanie raportu ministra Millera. Podkomisja przedstawiła również zarzuty dotyczące manipulacji przy zapisie raportu Millera. Druga strona w odpowiedzi na zarzuty mówi, że nie chodziło o żadne manipulacje, tylko o sposób zapisu rejestratora.

- Stwierdził pan w swoim tekście, że dr Berczyński zachował daleko idącą ostrożność w formułowaniu sądów. Gdyby na podobną wstrzemięźliwość potrafił zdobyć się szef MON, prace podkomisji byłyby bardziej wiarygodne. Wciąż pan podtrzymuje swoje zdanie na ten temat?

- Tak. Wiarygodność polega na tym, że komuś wierzymy. Jeśli ktoś coś ogłasza, a potem tego nie ma, to przestajemy mu wierzyć i tracimy do niego zaufanie. Minister Macierewicz nie powinien wypowiadać się na temat komisji. Jednak on często wyprzedza działania komisji. Macierewicz wielokrotnie mówił o umyślnym działaniu w sprawie Smoleńska. Teraz twierdzi, że celem komisji nie jest wskazanie winnych. To się wszystko nie zgadza.

- PiS może stracić na tym, że ich minister jest niekonsekwentny w swoich zapowiedziach?

- Aktywność Macierewicza jest spowodowana tym, żeby nie rozczarować grupy wyborców PiS, która uwierzyła, że polska strona ma dowody w ręku. Jednak wygląda na to, że prace komisji będą trwały bardzo długo.

- Czy jest szansa na to, że polska strona odzyska wrak tupolewa? Wiadomo nie od dziś, że jeżeli chce się rzetelnie przeprowadzić śledztwo dotyczące katastrofy samolotowej, to potrzebny jest wrak. PiS obiecywał, że odzyska wrak. Na razie wraku w Polsce nie ma.

- Ponosimy efekty pierwszych błędnych decyzji, które zostały podjęte przez rząd Donalda Tuska. Zapowiedź PiS się nie spełni, bo Rosjanie nie chcą oddać wraku. Nic nie wskazuje na to, żeby się to miało zmienić. Bez wraku trudno rozwiązać sprawę.

- Czy w końcu dowiemy się, co się wydarzyło w Smoleńsku, bo teraz mamy dwie skrajne opinie?

- Będziemy mieli dwie grupy ludzi. Jedni będą mówić, że był to zwykły wypadek, a drudzy będą mówić o zamachu. Będziemy bardzo długo z tym żyli. To jest kategoria sporu nierozstrzygalnego.

Zobacz: Zdaniem naczelnego. Sławomir Jastrzębowski: Trochę to jest śmieszne, ale mało

Źródło: Super Express TV
autor: Bartoz Boruciak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: