WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Mateusz Morawiecki: Podniesiemy kwotę wolną od podatku dla najuboższych

Mateusz Morawiecki: Podniesiemy kwotę wolną od podatku dla najuboższych

28.11.2016, godz. 08:33
MATEUSZ MORAWIECKI
MATEUSZ MORAWIECKI foto: Super Express

Każdy rząd dokonuje non stop różnych analiz na temat wszystkich głównych podatków. Tak samo jest w tym przypadku - pewna grupa ekspertów prowadzi analizy. A to, że te analizy wyszły do opinii publicznej, powoduje, że dziś pan mnie o to pyta. - wypowiada się Mateusz Morawiecki, wicepremier, w rozmowie z "Super Expressem".

"Super Express": - PiS w kampanii wyborczej obiecał podnieść wszystkim Polakom kwotę wolną od podatku, a obietnicę niedawno podtrzymał minister Kowalczyk. Teraz okazuje się, że jej podniesienie nastąpi już od 2017 roku, ale dotyczyć będzie tylko najbiedniejszych Polaków. Można się pogubić w tych deklaracjach. Mógłby pan wyjaśnić, jak ostatecznie ma wyglądać ta kwestia?

Mateusz Morawiecki: - W tym momencie interesuje nas głównie pomoc najuboższym - tym, którzy przeliczają każde 50 zł na bochenki chleba, a nie na lunche czy butelki wina. Dlatego staramy się podnieść kwotę wolną od podatku dla tych Polaków, którzy zarabiają najmniej, i zrobimy to już od 1 stycznia 2017 roku. Całkowicie zwolnione od podatku będą osoby zarabiające do 6,6 tys. zł rocznie. Dla osób zarabiających pomiędzy 6,6 a 11 tys. zł rocznie kwota wolna od podatku również będzie wyższa niż do tej pory. W tym przedziale będzie ona stopniowo maleć do 3,1 tys. zł, czyli dzisiejszego poziomu. Ekonomia w wykonaniu władzy publicznej po prostu ma służyć ludziom, a nie samym wskaźnikom gospodarczym. Pracowaliśmy nad ustawą, która pomoże wprowadzić kwotę wolną od podatku w najwyższej możliwej dzisiaj wysokości. I obecna propozycja to jest to, co możemy teraz zrobić - pamiętajmy, że to będzie kolejny koszt dla budżetu w 2017 roku. Choć budżet jest oczywiście napięty, to poprawa jakości życia Polaków jest dla nas bardzo ważna. Pamiętajmy też, że gdy krytykujący nas dziś posłowie PO byli przez osiem lat u władzy, podnieśli kwotę wolną o całe 2 zł! Jest przepaść wielkości Rowu Mariańskiego pomiędzy tym, co politycy Platformy zrobili, a tym, co dziś mówią.

- Najbiedniejsi zyskają. Co z resztą?

Po zmianach dla osób zarabiających od 11 tys. do 85,5 tys. zł rocznie, czyli do drugiego progu, nic się nie zmieni. To dotyczy 95 proc. wszystkich Polaków. Powyżej drugiego progu kwota wolna od podatku będzie stopniowo malała. Od poziomu 127 tys. zł rocznych zarobków kwota wolna od podatku całkowicie zniknie. Jeśli przy takiej wysokości kwoty wolnej od podatku państwo nie wesprze ludzi bogatszych, to nic strasznego im się nie stanie. Natomiast jeśli nie pomoże ludziom biednym, to może stać się wiele nieszczęść. O ile ludzie bogatsi mają już godne życie i dobre perspektywy, to biedniejszym rodzinom trzeba dać nadzieję na lepsze jutro.

- Trudno mówić o tym, że ci mający trochę lepsze warunki finansowe nie ucierpią. Nie oszukujmy się, kwota wolna od podatku jest w Polsce skandalicznie niska. Czy w dłuższej perspektywie czasowej rząd rozważa podniesienie tej kwoty również dla zarabiających do 85,5 tys. zł rocznie?

- Jeszcze raz podkreślam - sytuacja dla ludzi zarabiających do 85,5 tys. rocznie albo się poprawi, albo podatki pozostaną na tym samym poziomie. Tak na marginesie - czy wie pan, co w ostatnim czasie było dla mnie powodem największego zadowolenia? Wyniki dwóch badań. Pierwszego, z którego wynika, że dziś emigrować z Polski chce o połowę mniej rodaków niż za naszych poprzedników. I drugiego, że po raz pierwszy w historii Polacy uważają, że w ciągu ostatniego roku ich sytuacja życiowa zmieniła się na lepsze, a nie na gorsze. To jest najlepsze podsumowanie roku rządów PiS - nie konferencje i setki pozytywnych artykułów, tylko właśnie wyniki tych dwóch badań. I dlatego zdecydowanie ważniejsze są dla mnie opinie zwykłych Polaków, że żyje im się lepiej, niż opinie telewizyjnych ekspertów, że oceniają coś gorzej.

- Jednak podwyżka kwoty wolnej do 8 tys. zł miała dotyczyć wszystkich Polaków. To, co proponujecie, jest sprzeczne z obietnicami wyborczymi.

- Proszę nas rozliczać z całości zobowiązań wyborczych po czterech latach, a nie po roku. Proszę też pokazać mi jakikolwiek rząd, który w ciągu pierwszego roku sprawowania władzy wypełnił tyle obietnic wyborczych, przekazując łącznie obywatelom 37 mld zł. Liczę tutaj nie tylko program 500 plus, ale również darmowe leki dla seniorów, rozpoczęty program mieszkanie plus, dodatkowe wydatki na politykę rodzinną i socjalną, dodatkowe wpłaty na urlopy macierzyńskie. Gdy dodamy te wszystkie programy i wydatki socjalne, to widać, że przekazaliśmy 37 mld zł zarówno biedniejszym ludziom, jak i tym z klasy średniej.

- Nie obawia się pan, że taka konstrukcja kwoty wolnej od podatku będzie skłaniała część pracowników do ukrywania dochodów, by zmieścić się w pierwszym progu?

- Jeśli Polacy dostaną większą kwotę zwolnioną z podatku, to może efekt będzie dokładnie odwrotny niż ten, o którym pan mówi?

- Jak zmiany dotyczące kwoty wolnej od podatku wpłyną na budżet?

- Będą kosztowne dla budżetu już w zaproponowanym przez nas wariancie. Jeżeli parlament przyjmie tę propozycję, to koszt będzie oscylował w okolicy miliarda zł rocznie, może trochę mniej.

- Kolejną ważną kwestią, wokół której narosło wiele wątpliwości, jest zapowiadany jednolity podatek. Może pan wyjaśnić, jak ma on ostatecznie wyglądać, jakie mają być progi, stawki?

- Ten podatek nie wszedł jeszcze w fazę jakichkolwiek uzgodnień w ramach rządu i na razie jest w fazie analiz. Każdy rząd dokonuje non stop różnych analiz na temat wszystkich głównych podatków. Tak samo jest w tym przypadku - pewna grupa ekspertów prowadzi analizy. A to, że te analizy wyszły do opinii publicznej, powoduje, że dziś pan mnie o to pyta. Ale równie dobrze mógłby mnie pan przepytywać na okoliczność innych dużych analiz, które są prowadzone choćby w zakresie podatków VAT czy akcyzowego. Jednak te wszystkie analizy nie są jeszcze poddane nawet konsultacjom społecznym. W momencie, w którym będziemy mieli jasność, że chcemy wprowadzić jednolity podatek, to pytanie będzie zasadne. Wychodzę z założenia, że nie ma co dywagować na temat teoretycznych rozwiązań.

- Kończąc naszą rozmowę, chciałbym zapytać o kwestię mniej istotną, ale bardzo charakterystyczną. Często powtarza pan, że polska gospodarka powinna stać się gospodarką innowacyjną. Tymczasem kilka dni temu media obiegła informacja, że resort rozwoju wspiera utworzenie w jednej ze szkół klasy o profilu call center. Jak to się ma do tej postulowanej innowacyjności?

- Nie wiem, jakie jest naprawdę źródło tej wypowiedzi, bo trzeba znać cały kontekst, żeby się do tego odnieść. Na pewno prawdziwe jest to, że będziemy tworzyć setki klas o profilach wysoce technicznych pod takie inwestycje, jak Mercedesa, Volkswagena, Toyoty, LG i dziesiątki innych. Mogę też powiedzieć, że jestem po kilku wizytach w Londynie i za godzinę wylatuję tam po raz kolejny. Udaję się tam na rozmowy z różnymi instytucjami finansowymi, by przyciągnąć nie call center, lecz bardzo innowacyjne części procesów biznesowych: zarządzanie danymi, analitykę biznesową, przetwarzanie i przechowywanie danych w chmurze oraz inne wysoce specjalistyczne inwestycje. To superinnowacyjne rozwiązania, oparte na algorytmach matematycznych. W porównaniu do naszych poprzedników ściągamy do Polski wysoce innowacyjne aktywności. Zresztą nie widzę nic złego również w przyciąganiu call center - są osoby o niższych kwalifikacjach, studenci bez doświadczenia czy ludzie, którzy w ogóle nie chcą studiować, ale mają zdolności do sprzedaży i chętnie sprawdzą się w call center. Ważne jest, żeby w tych call center pracownicy więcej zarabiali i się kształcili. Call center to też wartościowy pracodawca, natomiast zależy nam najbardziej na zawodach mających wyższą wartość dodaną, które potrzebują pewnej kreatywności, zdolności projektowych, inżynieryjnych, informatycznych.

- Jakieś konkrety? Jak to przyciąganie wygląda w praktyce?

- W tym roku przyciągnęliśmy 40 tys. tego typu miejsc pracy. Po brexicie ten proces uległ przyspieszeniu. Już trzeci raz lecę do Londynu, gdzie z dużym sukcesem prowadzimy rozmowy, przyciągając do Polski takie miejsca pracy.

Zobacz: Leszek Miller: Dawno, dawno, temu

Źródło: Paulina Koziejowska
autor: Rozmawiał: Mateusz Zardzewiały zobacz inne artykuły tego autora
Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: