WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Płużański: Tu będzie kiedyś muzeum

Płużański: Tu będzie kiedyś muzeum

28.01.2017, godz. 05:00
Tadeusz Płużański
Tadeusz Płużański foto: FOTO SE

"W imieniu Rzeczypospolitej /na mocy wyroku / kłamliwe kule słów /

jeszcze kilka metrów życia / dlaczego tyle...? / jakiś budynek ze schodami w dół

/ szczęk pistoletowego zamka / ułamek sekundy / żeby celował dobrze... / rozwali mi głowę u nasady czaszki... / suchy trzask! / parzy... jak strasznie parzy..."

W budynku ze schodami w dół w czasach stalinowskich komuna mordowała polskich patriotów strzałem w tył głowy. Dziś w byłej ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie powstaje Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Właśnie ogłoszono wyniki konkursu na opracowanie koncepcji architektonicznej. - To muzeum będzie symbolicznym zwycięstwem ludzi, którzy nie zgadzali się na to, co wydarzyło się w Polsce po drugiej wojnie światowej. Reżim komunistyczny robił wszystko, aby wymazać z naszej pamięci Żołnierzy Wyklętych, a to co się dziś dzieje, budowa muzeum, jest ich zwycięstwem. Miało ich nie być na kartach historii, a teraz zostaną w nich zapisani na zawsze. Oddajemy cześć i hołd najdzielniejszym i najodważniejszym bohaterom naszego narodu - mówi wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. To ministerstwo 10 miesięcy temu postanowiło, że w tym ponurym miejscu powstanie od dawna oczekiwane muzeum. Za rządów PO nie było to możliwe. Stąd osadzeni przekazywali często swoje ostatnie słowa, swoisty testament. W grypsach do bliskich pisali, że umierają za wolną Polskę i za wiarę w Boga. Tak jak ostatni komendant WiN płk Łukasz Ciepliński: "Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość - a człowiek pohańbioną godność ludzką - odzyska". "To miejsce jest święte" - podkreśla Jacek Pawłowicz, dyrektor muzeum. I trudno się z nim nie zgodzić. Bo to miejsce uświęcone krwią wielu niewinnie zamordowanych, których jedyną winą było to, że chcieli Polski niepodległej. Zanim Rakowiecka stała się najcięższym więzieniem politycznym "ludowej" Polski, symbolem sowieckiej dyktatury lat 1945-1989, służyła okupantom rosyjskim (więzienie zbudowali w 1899 r. dla kryminalistów), później niemieckim. "Siedzieliśmy w warunkach na tyle luksusowych, że nie można było nas wykończyć, tak jak wykończono pokolenie, które walczyło o niepodległość w latach 40., 50." - wspominał Czesław Bielecki, który siedział tu w czasach Solidarności. Symboliczne, że dziś zasiada w komisji konkursowej budowy muzeum.

Józef Szaniawski, który na wolność wyszedł wiosną 1990 r., jako ostatni więzień polityczny PRL, powiedział śledczemu: "Tu będzie kiedyś muzeum, a pan będzie stał wypchany w gablocie". I te gabloty, a także zachowane jakimś cudem cele i piwnice dziś będą edukować młodzież, na czym naprawdę polegał komunizm.

Zobacz także: Łukasz Warzecha: Protest studentów wstrząsnął reżimem

Źródło: NOWA TV
autor: Tadeusz Płużański zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: