WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Tomasz Walczak: PiS przegrywa reformę edukacji

Tomasz Walczak: PiS przegrywa reformę edukacji

29.11.2016, godz. 02:00
Tomasz Walczak
Tomasz Walczak foto: Super Express

Rząd, uzasadniając wprowadzenie reformy edukacji, lubi powoływać się na sondaże, które mają wskazywać, że istnieje powszechna zgoda co do tego, że trzeba zlikwidować gimnazja i powrócić do systemu 8+4. I rzeczywiście, Polacy pytani jeszcze rok temu o stosunek do obecnego kształtu systemu edukacji, masowo opowiadali się przeciwko gimnazjom. Za ich likwidacją było aż 70 proc. badanych. Legitymację do zmian PiS więc miało...

Czując to społeczne poparcie, do dzieła przystąpiła minister Zalewska. Reformę ogłosiła w połowie tego roku i zapowiedziała, że wejdzie ona w życie już w 2017 r. Nie było więc czasu na szerokie konsultacje (nawet jeśli pani minister zapewnia, że się one odbyły), nadal nie możemy doczekać się szczegółów nowej postawy programowej, co skutkuje tym, że coraz mniej czasu pozostaje na przygotowanie podręczników i przeszkolenie nauczycieli. Nie wiadomo więc, czego i jak będą się uczyć uczniowie. Nadal nie wiadomo, jak dokładnie ma wyglądać przekształcanie szkół, jak rozwiązać nieunikniony problem przeludnienia czy kuriozalną sytuację, kiedy w pewnym momencie o miejsca w szkołach średnich będą walczyć dwa roczniki. A przecież przygotowywana na kolanie reforma może przynieść jeszcze wiele nieoczekiwanych problemów.

PiS w żaden sposób na te zarzuty nie potrafi odpowiedzieć. Zaklinanie rzeczywistości przez minister Zalewską i twierdzenie, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik, przekonuje coraz mniej osób. Nie dziwi więc, że w sondażu dla se.pl i NOWEJ TV aż 48 proc. Polaków uważa, że wprowadzenie reformy należy odsunąć w czasie. Inne sondaże pokazują z kolei, że po roku reformatorskich zapędów PiS przeważają dziś zwolennicy pozostawienia gimnazjów.

Trzeba oddać pani minister Zalewskiej, że nikt tyle nie zrobił dla obrony gimnazjów, ile właśnie ona. To jej nieudolność, to jej katastrofalny pomysł na przeprowadzenie reformy oświaty i tempo, jakie narzuciła, przekonują dziś Polaków, że gimnazja może jednak warto zostawić. Wygląda jednak na to, że niezrażony tym PiS nie cofnie się ani o krok. Nie tylko ze szkodą dla oświaty, uczniów i nauczycieli, ale także ze szkodą dla siebie. Perypetie PO z sześciolatkami w szkołach pokazały, jak wrażliwą sprawą jest edukacja i jak bardzo - nawet niewielkimi zmianami - można zrazić do siebie ludzi. A przecież PiS robi całą wielką rewolucję, której skutki dotkną dużo większą liczbę dzieci i rodziców. Kiedy nieunikniony chaos szykowanej reformy w końcu się objawi, dla PiS nie będzie litości. I kto wie, czy nie okaże się to początkiem końca rządów tej partii.

ZOBACZ: Koniec z egzaminami gimazjalnymi! Wiemy, co zamierza MEN

autor: Tomasz Walczak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: