WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Warzecha: Nie tylko Demokraci, ale Europejscy

Warzecha: Nie tylko Demokraci, ale Europejscy

23.09.2016, godz. 05:00
Łukasz Warzecha
foto: Super Express

Chcę przekazać Państwu doniosłą informację: na polskim politycznym firmamencie zajaśniała nowa gwiazda. No, może nie tak do końca nowa, ale na pewno trochę zregenerowana. No dobrze, nie zregenerowana, ale za to pod nowym szyldem. Są to Demokraci, przez duże "D". Ba, nie tylko Demokraci, ale nawet Europejscy!

I to jest nazwa wiele mówiąca. Wśród kolegów prof. Rzeplińskiego oraz Mateusza Kijowskiego i małżeństwa Sikorskich wiadomo, że Polska demokratyczna już nie jest i oscyluje gdzieś pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a Koreą Północną. Zatem nazwanie się Demokratami jest już samo w sobie odważne. To wyzwanie rzucone krwawemu kaczystowskiemu reżimowi. A dodanie słowa "Europejscy" to wyzwanie dodatkowe, gdyż złowrogi Kaczor prowadzi Polskę wprost do Azji, w objęcia Putina, zaś Europejscy Demokraci dokładnie w odwrotnym kierunku.

Któż tworzy tę formację, a na razie koło poselskie? Jednego pana, niejakiego Huskowskiego, pewnie Państwo nie kojarzą. Drugiego, Jacka Protasiewicza, może już bardziej. To ten, który bohatersko zaatakował niemieckiego strażnika granicznego w 2014 roku na lotnisku we Frankfurcie i który przez długi czas kierował PO na Dolnym Śląsku. Po czym został bezwzględnie wycięty przez Grzegorza Schetynę.

Ale dwa pozostałe nazwiska to marki same w sobie: Miś Kamiński i Stefan Niesiołowski. Doświadczenie Kamińskiego? Najstarszym znawcom polskiej polityki trudno zliczyć ugrupowania, w jakich był i kampanie, które przegrał.

A pan Stefan. Tu nie starczyłoby całego "SE", żeby opisać jego osiągnięcia. Wiemy, że w walce przeciwko pisowskim ciemiężcom był zawsze w pierwszym szeregu. Jako szef komisji obrony w TV i radio nie zawracał sobie głowy jakimiś wojskowymi bzdurami, ale walił prosto z mostu, że Kaczyński to oszalały z nienawiści dyktatorek - lub coś podobnego. "Szczaw" i "mirabelki" weszły na stałe do języka polityki. Jego ewolucji przyglądały się pokolenia polskich psychiatrów. Dziś pan Stefan powiada o szefie PO: "Nie widziałem ze strony Schetyny żadnej chęci, abym został w PO". Tak, to błąd. Mieć po swojej stronie pana Stefana, móc posługiwać się nim jak wściekłym buldogiem - wielka korzyść.

Czekam, aż Europejski Demokrata Niesiołowski odkryje, dlaczego przewodniczący Schetyna tak się zachował. Mam nawet gotową kwestię i byłoby dla mnie zaszczytem, gdyby pan Stefan nią się posłużył: "Pełen nienawiści gnom Kaczyński znalazł sobie godnego pomocnika w postaci podłego zawistnika Schetyny, który w swojej prymitywnej małości zazdrości geniuszu Tuskowi". Może być?

A jakby Tusk zechciał wrócić ratować Polskę, to ma tu już gotową bazę. Na tym fundamencie można budować.

Zobacz także: Mirosław Skowron: Mistrzowie Europy w strzelaniu w stopę

Źródło: Super Express TV
autor: Łukasz Warzecha zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: