WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Prof. Elżbieta Mączyńska: Wyższe podatki nie muszą zniszczyć klasy średniej

Prof. Elżbieta Mączyńska: Wyższe podatki nie muszą zniszczyć klasy średniej

13.10.2016, godz. 02:00
Prof. Elżbieta Mączyńska
Prof. Elżbieta Mączyńska Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego foto: Super Express

- Otóż nie jest tak, że jeśli wprowadzony jest podatek w wysokości 40 proc., to ktoś zarabiający 100 tys. zł rocznie odprowadzi do budżetu 40 tys. zł. Tak to jest pojmowane i wcale nie dziwi, że ludzie się boją. Taką stawkę podatku płaci się tylko od kwot ponad określony próg. Do tego progu obowiązuje podstawowa, niższa stawka podatku - mówi w "Super Expressie" prof. Elżbieta Mączyńska.

"Super Express": - Rząd planuje wprowadzenie jednolitego podatku zamiast PIT, składki ZUS i NFZ, co raczej spotyka się z przychylnością komentatorów. Mniej entuzjazmu budzi fakt, że przy okazji ma zostać podwyższony podatek dla co bardziej majętnych obywateli i przedsiębiorców. Są powody do płaczu?

Prof. Elżbieta Mączyńska: - W obecnym systemie podatkowym mamy niekorzystne dla gospodarki rozwiązanie w postaci degresywnych podatków. To znaczy, że im więcej ktoś zarabia, tym relatywnie mniej procentowo płaci w stosunku do swojego dochodu. A to o tyle szkodliwe, że oznacza nakręcanie mechanizmu 4B, czyli bogaci będą bardziej bogaci, a biedni będą bardziej biedni. Taki system podatkowy nie sprzyja więc walce z tym, co jest największą bolączką współczesnego świata, czyli nierównościom społecznym.

- Ktoś powie, że współczynnik Giniego, który mierzy poziom nierówności dochodowych, jest w Polsce w normie. Więc z czym tu walczyć?

- Pocieszamy się trochę tym współczynnikiem, ponieważ on bada tylko nierówności dochodowe, a nie nierówności majątkowe. A to są dwie różne rzeczy. Na przykład zarabia pan tak samo mało jak ja, ale ma pan od rodziców mieszkanie i nie musi pan wydawać swoich dochodów na wynajem lub spłatę kredytu hipotecznego. W ten sposób pańska sytuacja jest dużo lepsza niż moja.

- Są jednak argumenty, że jak się podatkiem zabierze bogatszym, to nie będą mieli na inwestycje i wszyscy na tym stracimy.

- Nie ma jednak ekonomicznych dowodów na to, że niskie podatki przekładają się automatycznie na większe inwestycje. Tak samo dotyczy to wysokości CIT. O inwestycjach decydują bowiem inne czynniki, jak infrastruktura, dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników, ogólne warunki funkcjonowania gospodarki i przede wszystkim rynek. Podstawową sprawą jest popyt na towary, które inwestor ma zamiar sprzedawać.

- Pani zdaniem podniesienie podatków nie przyczyni się do ucieczki przedsiębiorców, którzy mogą zechcieć prowadzić firmę w Czechach czy na Słowacji, gdzie podatki są dla przedsiębiorców bardziej korzystne?

- Oczywiście, takie niebezpieczeństwo istnieje. Niemniej, jeśli w pełni zostanie zastosowana unijna dyrektywa, że podatki mają być płacone w kraju, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza, to możliwości przenoszenia biznesu zostaną mocno ograniczone. Przy podniesieniu podatków w Polsce ten exodus wcale nie musi mieć miejsca.

- Podniesienie podatków zniszczy klasę średnią, jak twierdzą niektórzy?

- Diabeł, oczywiście, tkwi w szczegółach. Wszystko zależy od tego, ile progów podatkowych zostanie wprowadzonych i w jakich przedziałach. Jeśli będzie więcej takich progów, to mniejsze jest ryzyko, że dotknie to w jakiś sposób klasę średnią. Zresztą ten strach przed progresywnym podatkiem wynika w dużej mierze z tego, że mało kto rozumie, jak to działa.

- Wytłumaczmy więc.

- Otóż nie jest tak, że jeśli wprowadzony jest podatek w wysokości 40 proc., to ktoś zarabiający 100 tys. zł rocznie odprowadzi do budżetu 40 tys. zł. Tak to jest pojmowane i wcale nie dziwi, że ludzie się boją. Taką stawkę podatku płaci się tylko od kwot ponad określony próg. Do tego progu obowiązuje podstawowa, niższa stawka podatku. Dlatego tak ważne jest określenie tych progów i dostosowanie do nich stawek podatku. Jeśli zostanie zrobione to mądrze, to zagrożenia, o których się mówi, będą zminimalizowane. A przełoży się to na rynek, bo większe wpływy do budżetu to większe wydatki i nakręcanie gospodarki.

Zobacz: Walczak: Czy rząd zrobi z Polski kolonię?

Źródło: Super Express TV
autor: Rozmawiał Tomasz Walczak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: