WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
SUPER EXPRESS.pl wiadomości polityka Chwedoruk: Prezydent nie jest głównym kreatorem

Chwedoruk: Prezydent nie jest głównym kreatorem

17.07.2017, godz. 05:00
Rafał Chwedoruk
foto: Archiwum

Prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z "SE" ocenia, czy protesty opozycji wpłyną na prezydenta Dudę i zastosuje on weto wobec reform sądownictwa jakie proponuje PiS:

"Super Express": - Prezydent zawetował nowelizację ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. To historyczne - bo pierwsze - weto Andrzeja Dudy. Jak pan sądzi, czy to początek procesu budowania nowego wizerunku głowy państwa jako polityka niezależnego - a przynajmniej niebezkrytycznego - wobec partii rządzącej?

Prof. Rafał Chwedoruk: - Niewątpliwie ma to pewne znaczenie. Nasz system polityczny jest zbudowany na pewnej sprzeczności - prezydent pochodzi z powszechnych wyborów, a więc musi mieć poparcie partii i przejść przez całe "piekło" tej kampanii. Ale z drugiej strony konstytucja powoduje, że w zasadzie powinien być kimś na kształt bezstronnego arbitra. Zatem skazany jest na balansowanie między pełną wiernością i lojalnością wobec swojego zaplecza i wyborców, a uniezależnieniem się, czyli zachowywaniem się tak, jakby był politykiem opozycyjnym. I każdy prezydent z tym się zetknął, każdy miotał się w ten sam sposób.

- Mówił pan o tej sprzeczności, o "piekle kampanii", które faktycznie jest nieodzownym elementem, gdy po raz pierwszy walczy się o prezydenturę. Ale może drugą kadencję można wygrać bez niego? Czy też nadal w ostatecznym rachunku trzeba pozostać bezwzględnie lojalnym swojemu obozowi politycznemu?

- Spójrzmy na casus Lecha Wałęsy, który próbował tworzyć własną formację partyjną i przegrał wszystko, co mógł politycznie przegrać. Natomiast przypadek Bronisława Komorowskiego pokazuje, że nieodbieganie od własnej partii nie musi automatycznie zakończyć się sukcesem. Natomiast ciekawy był los Aleksandra Kwaśniewskiego, który po zdobyciu drugiej kadencji spróbował nie tylko oddzielić się od własnej partii, ale nawet rozmontować ją od wewnątrz.

- Ale on nie miał już nic do stracenia, w końcu konstytucja nie dopuszcza trzeciej kadencji.

- Tak, ale to skończyło się tragicznie i dla Kwaśniewskiego jako polityka, i dla jego byłej formacji. Więc jedno nie ulega wątpliwości - prezydent, ktokolwiek by nim nie był, nie może zupełnie zerwać ze swoją własną partią.

- Polityków opozycji do czerwoności rozgrzewają planowane zmiany w sądownictwie. Abstrahując od sedna problemu i konstrukcji tych reform, chciałbym zapytać, czy ewentualne weto prezydenta Dudy - który przecież jest prawnikiem - wspomogłoby proces budowania jego niezależności? Czy tylko rozwścieczyłoby to zwolenników partii rządzącej, a w długofalowej perspektywie nie przyniosłoby Andrzejowi Dudzie poparcia wśród pozostałych grup wyborców?

- Warto pamiętać, że wyborcy PiS - którzy byli trzonem elektoratu Andrzeja Dudy - są bardzo lojalni wobec swojej partii i są z nią silnie związani emocjonalnie. I jak sądzę, Andrzej Duda ma tu mniejsze możliwości manewru niż Bronisław Komorowski. Bo uczucia wyborców PO wobec tej partii były dużo bardziej letnie. W ich przypadku głosowanie na dane ugrupowanie było bardziej sytuacyjne, warunkowe. A sukces w pierwszej turze gwarantują elektoraty partyjne. Dopiero w drugiej trzeba pójść szerszą formułą.

- A jak może być z tymi ewentualnymi wetami?

- O ile sprawa Regionalnych Izb Obrachunkowych nie jest aż tak bardzo czytelna dla opinii publicznej, to temat sądownictwa - choćby w kontekście postawy opozycji - wywołuje większe emocje. Raczej traktowałbym kwestie RIO jako wstęp do podpisania ustaw dotyczących sądów.

- Ale czy prezydent może w ogóle zrobić coś innego niż podpisać te ustawy? Wymiar sprawiedliwości nie cieszy się zbyt dobrą opinią w oczach Polaków.

- Tym bardziej, jeśli podziały społeczne i polityczne biegną tak, że ludzie mniej zamożni, mieszkańcy prowincji są bliżsi PiS. Można się domyślać, że ci ludzie są bardziej krytyczni wobec wymiaru sprawiedliwości. A to dodatkowo wiąże prezydenta. Mówiąc w skrócie: pójście w strategicznych sprawach w stronę opozycji się nie opłaca, ponieważ jej zwolennicy i tak nie zagłosują w drugiej turze na Andrzeja Dudę. Najważniejsi będą ci, którzy są zdolni zmienić preferencje, którzy się wahają itd. A ci ludzie są raczej krytycznie nastawieni względem różnych segmentów rzeczywistości. Natomiast nie ulega wątpliwości, że budowanie takiego napięcia przez Andrzeja Dudę jest społecznie korzystne, ponieważ wtedy wszyscy patrzą i spekulują, co zrobi prezydent. Dzięki temu, mimo że głowa państwa nie jest głównym kreatorem działań, to znajduje się w centrum debaty.

- Jeśli chodzi o przekonanie wahających się, to jest jedna rzecz, która mogłaby tu pomóc prezydentowi. To projekt opłaty paliwowej. 25 groszy na każdym litrze to bardzo konkretna kwota, a ceny paliw dotyczą absolutnie wszystkich obywateli. Możemy tu spodziewać się weta?

- Niewątpliwie podatki pośrednie są dużo bardziej dotkliwe dla obywateli niż bezpośrednie, w tym także dla tych średnio i mniej zamożnych. Więc w istocie z perspektywy drugiej tury wyborów prezydenckich Andrzej Duda miałby dużo powodów, żeby w tej materii przedstawić się jako oponent. Jednak myślę, że to wszystko będzie kwestią przetargów w obrębie obozu władzy, że bardzo różne interesy będą się tam ścierały. Pewnie też efekt wczorajszych protestów pokaże, na ile PiS może mieć rozwiązane ręce. Bo zauważmy, że siłą rządzących jest to, że reformy, które budzą największe kontrowersje, są forsowane w momencie, w którym swoje znacznie pokazała ich socjalna osłona. Wiek emerytalny, 500 plus, edukacja itd. stworzyły osnowę, w której można dokonywać takich reform, które mniej interesują obywateli, natomiast wywołują wielkie sprzeciwy ze strony opozycji. Tymczasem kwestia paliw byłaby rozbiciem tej logiki.

Zobacz także: Wałęsa to największa postać XX wieku

Źródło: Kamil Kacperczyk
autor: Rozmawiał Mateusz Zardzewiały zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: