WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polityka Dubieniecki: Zostałem zatrzymany na polityczne zlecenie

Dubieniecki: Zostałem zatrzymany na polityczne zlecenie

03.11.2016, godz. 10:38
Marcin Dubieniecki
foto: Super Express

Po czterech latach śledztwa i czternastu miesiącach spędzonych w areszcie śledczym Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej, wyszedł na wolność. Prokuratura pracuje obecnie nad aktem oskarżenia, w którym zamierza postawić mu zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, oszustwa i prania brudnych pieniędzy. Oskarżany udzielił wywiadu portalowi Onet.pl, w którym przekonuje o swojej niewinności i stwierdza, że "został zatrzymany na polityczne zlecenie".

 

 

Dubieniecki mówił w rozmowie: - Jestem niewinny. To sprawa "zrobiona" na polityczne zamówienie. Komuś zależało na tym, by uderzyć we mnie i wyeliminować mnie z życia zawodowego. Zatrzymanie miało miejsce na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi. To nie był przypadek. Następnie przekonywał: - Nawet w czasie wojny oszczędza się cywilów. Uderzanie w najbliższych i łączenie ich ze sprawą od początku było ciosem poniżej pasa.

Jak domniemuje oskarżony, jego aresztowanie było podyktowane celami politycznymi. Uzasadniał ten pogląd słowami: - Prokurator zatrzymał mnie nagle, na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi. A przecież postępowanie trwało już latami. Chciałbym publicznie zadać pytanie prokuratorom: co takiego się wydarzyło, że postanowili mnie zatrzymać akurat wtedy? Bo w moim przekonaniu nie wydarzyło się nic. Podstaw do zatrzymania i postawienia zarzutów nie było nigdy wcześniej, a tym bardziej na dwa miesiące przed wyborami. Wszystko to wywołało niewątpliwy skutek polityczny. Zostałem zatrzymany na polityczne zlecenie (...) Jako osoba prywatna nie uczestniczyłem w życiu publicznym i nie interesowałem się polityką. Ktoś miał jednak powód, by spróbować mnie wyeliminować. Jeśli nie przyjdziesz do polityki, polityka przyjdzie do ciebie. Tak najczęściej to działa.

W mocnych słowach Dubiecki ocenił czas, który spędził w areszcie: - To wielkie draństwo ówczesnych organów ścigania. Nie da się tego nazwać inaczej niż aresztem wydobywczym, próbą złamania mnie jako człowieka. Areszty w tego typu sprawach gospodarczych zazwyczaj nie trwają dłużej niż sześć miesięcy, a i to przy założeniu, że pozbawiani wolności mają związek z zarzutami. A w moim przypadku to był 14-miesięczny spektakl. Bezpodstawnie przedstawione zarzuty, brak analizy akt i starannie prowadzona i zmyślona przez prokuratora fabuła niemająca nic wspólnego z prawdą. Jak mówił: - Nie wykazała (prokuratura-red.) mojego zamiaru, jak i motywu przestępstwa. Przecież tu nic nie trzyma się kupy! Nawet student drugiego roku prawa zauważy, że w tej sprawie w odniesieniu do mojej osoby motyw po prostu nie występuje. W taką działalność mógłby się wplątać tylko wariat. Prokuratura, chcąc we mnie uderzyć, wymyśliła szalony i absurdalny scenariusz, powierzając mi główną rolę i to w dodatku niemą.

Zobacz także: Komorowski: Atakuje się moje dzieci. Kaczyński nie wie, co to znaczy

 



Źródło: Super Express TV
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: