WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polityka Kijowski zalicza wtopę na uroczystościach pogrzebowych Żołnierzy Wyklętych

Kijowski zalicza wtopę na uroczystościach pogrzebowych Żołnierzy Wyklętych

12.09.2016, godz. 02:00
Mateusz Kijowski
Mateusz Kijowski foto: EAST NEWS

Co za wstyd! Dwa tygodnie temu Mateusz Kijowski (48 l.) uczestniczył w Gdańsku w uroczystościach pogrzebowych Żołnierzy Wyklętych - Danuty Siedzikówny "Inki" (?18 l.) i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka" (?42 l.). Tam przekonywał, że wcale nie przyjechał, by prowokować, ale by oddać hołd. Czyżby? Okazuje się bowiem, że lider Komitetu Obrony Demokracji nie wie nawet, jak brzmi nazwisko bohaterskiej "Inki".

Mateusz Kijowski z pewnością nie jest orłem z historii. Jego ignorancję w tej dziedzinie obnażyła rozmowa z dziennikarzem Konradem Piaseckim (46 l.) w programie "Piaskiem po oczach". Gdy rozmowa zeszła na temat niedawnego pogrzebu Żołnierzy Niezłomnych, lider KOD kajał się, że pojechał tam wyłącznie po to, by oddać należny hołd bohaterom. Ale jego pewność siebie szybko ulotniła się, kiedy Piasecki zapytał go, czy zna nazwisko "Inki". - "Inka" się nazywała... Przepraszam, nie pamiętam w tej chwili nazwiska. Chociaż to nie ma znaczenia - wydukał. - Chyba Stańczykowska, tak? Nie wiem - dodał po chwili i z miejsca stał się pośmiewiskiem nie tylko internetu.

Przypomnijmy, że jego obecność podczas uroczystości nie spotkała się ze zrozumieniem części uczestników: doszło do przepychanek, a Kijowski i KOD-owcy opuścili pogrzeb w eskorcie policji przy akompaniamencie okrzyków "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Później publicznie żalił się, że ucierpiał podczas bójki z narodowcami. Po tym natychmiast pojawiły się oskarżenia, że Kijowski zjawił się na pogrzebie tylko po to, by sprowokować biorących udział w pogrzebie. Teraz okazuje się, że nie wiedział nawet, komu poświęconej uroczystości wziął udział. Kijowski, niestety, nie skomentował swojej wpadki.

Kijowski! wytnij i zachowaj

Danuta Siedzikówna "Inka" (1928-1946) - sanitariuszka 5 Brygady Wileńskiej AK, zwanej "Brygadą Śmierci", której dowódcą był mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka". Aresztowana w 1946 r., mimo tortur nie zdradziła członków swojej brygady. Mianowana przez prezydenta Andrzeja Dudę podporucznikiem Wojska Polskiego.

Feliks Selmanowicz "Zagończyk" (1904-1946) - zastępca dowódcy plutonu 5 Wileńskiej Brygady AK. Brał udział w akcjach bojowo-dywersyjnych mających na celu między innymi zdobywanie broni i pieniędzy dla swojej brygady. Aresztowany w 1946 roku w Sopocie.

Zobacz: Tragedia w Małopolsce. Radny zginął pod tirem

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: