WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Ciało Ewy Tylman wypłynęło po 8 miesiącach

Ciało Ewy Tylman wypłynęło po 8 miesiącach

27.07.2016, godz. 07:00
Ciało Ewy Tylman wypłynęło po 8 miesiącach
foto:

To ona! Policja ma niemal stuprocentową pewność, że po ośmiu miesiącach i trzech dniach Warta wreszcie oddała ciało Ewy Tylman (+26 l.), która nocą z 22 na 23 listopada zniknęła bez śladu w centrum Poznania. W poniedziałek jej zwłoki wypłynęły w Czerwonaku pod Poznaniem - 10 kilometrów od mostu św. Rocha, gdzie żywą jeszcze Ewę zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu.

Karta kredytowa, torebka, klucze do mieszkania, biżuteria. Te przedmioty wyłowiono z rzeki razem z ciałem. Nie ma wątpliwości, że należały do Ewy Tylman. Miejsce, w którym je znaleziono, było wcześniej wielokrotnie przeczesywane przez nurków. Bezskutecznie. Dlaczego?

- Jest tam żwirownia, obok cumuje barka. Ciało mogło być przysypane żwirem, mogło się też zaczepić o linę cumowniczą - tłumaczy Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji. - W poniedziałek płynęły tamtędy barki z dużym ładunkiem, wytworzyły fale, a one uwolniły zwłoki - dodaje.

Czy to na pewno Ewa Tylman? Policja ma niemal stuprocentową pewność. Ale to za mało. Potrzebne są twarde medyczne dowody. Wczorajsza sekcja zwłok ich nie dostarczyła. - Dlatego zleciliśmy dodatkowe badania toksykologiczne i genetyczne - powiedział nam Łukasz Biela z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Znalezienie ciała Ewy to fatalna wiadomość dla Adama Z. (24 l.), który od kilku miesięcy przebywa w areszcie śledczym pod zarzutem zamordowania dziewczyny. W noc zaginięcia Ewy wyszedł z nią z baru w centrum Poznania. Ich wędrówkę ulicami miasta aż do mostu św. Rocha zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu. Tam, zdaniem śledczych, Adam Z. wepchnął pijaną dziewczynę do wody, a sam uciekł znad Warty i jak gdyby nigdy nic pojechał do domu. Potem próbował mydlić wszystkim oczy, że nie wie, co się stało z jego koleżanką. Co prawda w krzyżowym ogniu pytań w końcu pękł - potwierdził, że był z Ewą nad rzeką i widział, jak tonie - ale potem odwołał zeznania. I konsekwentnie zaprzeczał, że ją zabił, wykorzystując fakt, że śledczy dysponowali niemal wyłącznie poszlakami. Teraz mają już dowody.

Tymczasem Andrzej Tylman wciąż jeszcze żyje nadzieją. - Dopóki nie będzie wyników badań DNA, nie uwierzę w jej śmierć - mówi ojciec Ewy.

Zobacz także: Zatrzymany w Łodzi Irakijczyk chciał wynająć mieszkanie na trasie przejazdu papieża Franciszka?!

Źródło: TVN24/x-news
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: