WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Ciężko chory bezdomny został wypisany ze szpitala. "Tylko blokuje łóżko"

Ciężko chory bezdomny został wypisany ze szpitala. "Tylko blokuje łóżko"

03.10.2016, godz. 14:43
łóżko szpitalne puste
łóżko szpitalne puste foto: Super Express

Mirosław Nowak ma 57 lat, głodową rentę i szereg problemów ze zdrowiem. Nie ma natomiast dachu nad głową i możliwości leczenia się w szpitalu. Mimo poważnej choroby został wypisany ze szpitala. - Usłyszałem, że tylko blokuje łóżko - mówi bezdomny w rozmowie z Gazetą Krakowską.

Mirosław Nowak nie może leczyć się samodzielnie - jego renty nie starcza na leki. A lekarstw potrzeba co niemiara - bezdomny mężczyzna cierpi na niedomykalność zastawki trójdzielnej serca, miażdżycę aorty, nadciśnienie tętnicze i przewlekłą chorobę płuc. Ma też guza w prawym udzie i uszkodzoną wątrobę. - Lekarz przepisał mi leki, zalecił oszczędny tryb życia, leżenie i powiedział, że mam się kontaktować z przychodnią rejonową. Ja nie mam ani domu, ani pieniędzy na lekarstwa. (...) Ta choroba mnie zżera - kontynuuje 57-latek. W Szpitalu Powiatowym im. Jana Pawła II w Wadowicach spędził jedynie kilka dni. Jego ręce pokryte są fioletowymi siniakami. Jak pisze dziennikarz Gazety Krakowskiej, z trudem odpowiada na pytania, bo boli go całe ciało. Jest opuchnięty.

Tydzień temu Mirosław Nowak zasłabł na ulicy. Pomogli mu przechodnie, którzy zadzwonili na pogotowie. - Potrzymali mnie w szpitalu kilka dni i wypuścili, tłumacząc, że mają mało łóżek, a ja jedno tylko im niepotrzebnie blokuję. Znają mnie, bo już wiele razy tu trafiałem. Wiedzą, że nie mam dokąd pójść, ani gdzie się leczyć, a mimo to wypisano mnie i kazano wyjść - mówi z przejęciem Nowak. Mężczyzna dostał receptę na leki i adnotację o konieczności dalszego leczenia w poradni chorób płuc i poradni kardiologicznej. W placówce poproszono go o miejsce zameldowania, którego bezdomny nie ma. - Nawet nie miałem siły, żeby się kłócić z recepcjonistką - żali się 57-latek.

Ordynator oddziału wewnętrznego wadowickiego szpitala, na którym leżał Nowak, twierdzi, że lekarze postąpili zgodnie z zasadami. - Tego pana przytrzymaliśmy nawet trochę dłużej niż trzeba było, właśnie ze względu na jego sytuację. Szpital to jednak przecież nie miejsce leczenia przewlekle chorych ani też nie noclegownia - wyjaśnia Tadeusz Czopek.

Mirosław Nowak ponownie trafił na ulicę. Wycieńczonego i ledwo oddychającego mężczyznę zauważyła Magdalena Kozak, młoda barmanka pracująca w pobliskiej restauracji. - Dałam mu wodę i coś do zjedzenia. Gdy mi opowiedział o tym, co go spotkało, byłam w szoku. W takim stanie nadal powinien leżeć w szpitalu albo domu opieki. Może nie potrafi sam o to zadbać, ale lekarze mogliby chociaż wskazać mu miejsce, gdzie ma szukać pomocy - opowiada. 22-letnia Magdalena Kozak zapewniła, że postara się pomóc Mirosławowi. - O ile się orientuję, w regulaminie domu dla bezdomnych jest zapis o udzieleniu opieki osobie mającej problemy ze zdrowiem. Tym bardziej, że jest to mężczyzna niesprawiający raczej kłopotu i niepijący - mówi dziewczyna

Zobacz też: Klaudia choruje na poważną chorobę! Ty także możesz jej pomóc

Źródło: TVN24/x-news
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: