WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Policja KPI z niewidomego! "Proszę rozpoznać tego, który nie przyjął zgłoszenia"

Policja KPI z niewidomego! "Proszę rozpoznać tego, który nie przyjął zgłoszenia"

04.11.2016, godz. 10:55
Niewidomy
foto: EAST NEWS

Niewidomy mężczyzna chciał zgłosić funkcjonariuszowi, że jego była partnerka łamie postanowienia sądu i utrudnia mu kontakt z córką. Ten miał go zignorować. Kiedy do szefa śląskiej policji wpłynęła skarga na komisariat w Jastrzębiu-Zdroju, pan Czesław został ponownie wezwany na komendę, gdzie kazano mu... rozpoznać funkcjonariusza, który odmówił mu pomocy - podaje "Gazeta Wyborcza".

Pan Czesław jest niewidomy. Ma córkę, ale niestety rzadko się z nią spotyka. Dziewczynka mieszka z matką, a ta - jak twierdzi mężczyzna - utrudnia mu kontakt z dzieckiem. Tak też było 31 lipca. Pojechał na spotkanie z córką. Czekał na nią w taksówce - podaje "Gazeta Wyborcza". - Kiedy taksówkarz powiedział mi, że była partnerka właśnie podjeżdża, wysiadłem i tylko poczułem, jak jej auto mija mnie bez zatrzymywania - wspomina 43-latek. Zdenerwowany mężczyzna poprosił taksówkarza, aby zawiózł go na komisariat w Jastrzębiu-Zdroju. Chciał tam zgłosić, że matka jego córki nie respektuje postanowienia sądu. Jak twierdzi pan Czesław funkcjonariusz zignorował jego słowa, tłumacząc, że policja nie zajmuje się prywatnymi problemami - informuje "Gazeta Wyborcza". Mężczyzna nie poddawał się i pojechał do komisariatu w Orzeszu. Niestety tam spotkała go podobna sytuacja.

Wtedy pan Czesław postanowił skontaktować się z  Anną Michalską z Terenowego Komitetu Obrony Praw Dziecka w Katowicach, która monitoruje jego sprawę sądową. Ta doradziła mu, aby poprosił dyżurnego o numer do komendy wojewódzkiej w Katowicach. Tam miał opowiedzieć o tym, co go spotkało. Okazało się jednak, że funkcjonariusz podał mu błędny numer. Pani Anna postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i złożyła skargę szefowi śląskiej policji. Komenda w Jastrzębiu-Zdroju wszczęła postępowanie wyjaśniające. Prowadzący je policjant zadzwonił do Czesława i poprosił, aby przyjechał do komendy i rozpoznał funkcjonariusza, który odmówił przyjęcia jego zgłoszenia. - Poczułem się, jakby ktoś dał mi w pysk. Powiedziałem policjantowi, że chyba sobie ze mnie kpi - mówi Czesław w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Po jakimś czasie stwierdzono, że nie ma pewności, czy mężczyzna w ogóle był w komendzie. Skargę uznano za nierozstrzygniętą.

Zobacz: Trynkiewicz nie pójdzie do więzienia! Sąd odroczył karę o 6 miesięcy

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: