WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Powiesił się, bo przeżył wypadek [ZDJĘCIA]

Powiesił się, bo przeżył wypadek [ZDJĘCIA]

16.11.2016, godz. 07:00
POWIESIŁ SIĘ, BO PRZEŻYŁ WYPADEK.
foto: Super Express

Szymon Z. (+25 l.) z miejscowości Zemły (woj. mazowieckie) cudem wyszedł bez większych obrażeń z makabrycznego wypadku samochodowego, w którym zginął sprawca zdarzenia. Ale zamiast cieszyć się z tego, że sam przeżył, miesiąc później powiesił się w pobliżu swojego domu. Rodzina mężczyzny odchodzi od zmysłów. Zastanawia się dlaczego odebrał sobie życie, skoro wcześniej łaskawy los mu je darował.

- Czasem rozmawialiśmy o tym wypadku. Można było odczuć, że Szymon jest trochę zagubiony, lecz nikt by nie przypuszczał, że nie radzi sobie ze wspomnieniami. Normalnie wyjeżdżał do pracy i wracał jak zwykle. W dniu, w którym się powiesił, wyszedł rankiem bez słowa. Wczesnym popołudniem mąż odnalazł go z pętlą na szyi w zagajniku niedaleko domu. To był dla nas wielki szok. Szymek miał wiele planów, ale najwyraźniej na drodze do szczęścia stanął mu ten wypadek - mówi bratowa mężczyzny.

Do zderzenia seata Szymona Z. ze škodą kierowaną przez Kamila S. (+26 l.) doszło we wrześniu niedaleko Zemłów. 25-latek wracał tego dnia z pracy. Właśnie skręcał w boczną drogę do swojej wioski. Nie zauważył tego kierowca, który próbował go wyprzedzić. Samochody zderzyły się z ogromną siłą. Wypadły z drogi. Wywróciły się. Wprost owinęły się na drzewie. Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, byli pewni, że nikt nie przeżył. Okazało się jednak, że na miejscu zginął tylko Kamil S. Strażacy wyciągnęli nieprzytomnego Szymona Z. z kłębowiska blach. Błyskawicznie trafił do szpitala. Nie został poważnie ranny, już dwa tygodnie później wrócił do domu. - Zwierzał mi się, że śnią mu się koszmary. Siedzi za kierownicą i nic nie może zrobić. Jego samochód wylatuje w powietrze. Dręczyło go sumienie - wspomina Sebastian C. (27 l.), kolega Szymona. - Tłumaczyłem, że powinien zapomnieć o wszystkim i żyć na całego. Przecież to nie on spowodował wypadek. Nie przyjmował tego do siebie. Powtarzał, że mógł wcześniej wracać wtedy do domu i nikt by nie zginął - dodaje.

Sprawdź: Rozmowa Adama Z. tuż po zaginięcu Ewy Tylman: Boję się, że jej coś zrobiłem

Źródło: RUPTLY/x-news
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: