WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
SUPER EXPRESS.pl wiadomości polska Rodzina, która padła ofiarą lichwiarzy: Spalili nas z zemsty

Rodzina, która padła ofiarą lichwiarzy: Spalili nas z zemsty

12.07.2017, godz. 02:00
Spalili nas z zemsty
Spalili nas z zemsty foto:

Zostali oszukani i okradzeni przez lichwiarzy. Stracili 11-hektarowe gospodarstwo z obejściem, ale mieszkali w domu mimo wielokrotnych prób ich eksmitowania. Po latach starań rodzina Kosewskich z Najdymowa (woj. warmińsko-mazurskie) przed miesiącem prawnie odzyskała ojcowiznę. Od tego czasu byli zastraszani SMS-ami, a w nocy z piątku na sobotę ich budynki stanęły w ogniu. Zostały z nich zgliszcza.

- Obudziły mnie syreny straży pożarnej. Wyszedłem na zewnątrz. Całe obejście płonęło - opisuje roztrzęsiony Tadeusz Kosewski (61. l.). Pożar gasiło 40 strażaków. Udało się im uratować dom, ale pozostałe budynki poszły z dymem. - Najbardziej szkoda zwierząt. W oborze były krowy, kury, króliki. W kojcu dwa psy. W garażu samochód, rowery, piła spalinowa, która służyła synowi do pracy w lesie. Żałość. Boimy się, że to nie koniec. - dodaje mężczyzna.

Kłopoty rodziny Kosewskich zaczęły się 13 lat temu, kiedy wynajęli jeden budynek gospodarczy dwóm mężczyznom. - Okazało się, że przelewali tam spirytus z przemytu. Baliśmy się puścić pary z ust, bo to typy spod ciemnej gwiazdy, przyjeżdżali dobrymi furami - wspomina pan Tadeusz. Jeszcze większym błędem było pożyczenie od nich pieniędzy. - Zbliżała się komunia córki, nasze gospodarstwo nie przynosiło zysku, a trzeba było kupić wyprawkę, zrobić przyjęcie dla rodziny. Żona wpadła na pomysł, aby poprosić o pomoc tych typów. Pożyczyliśmy 600 zł. W ciągu paru tygodni kazali oddać sobie już 1000 zł, dług ciągle rósł - Kosewski zrezygnowany macha ręką. - Zaproponowali, że jak sprzedamy im kawałek bagiennej łąki za 2,5 tys. zł, to będziemy kwita. Zgodziliśmy się. Umówili notariusza. Miał gotowe papiery. Wszystko było w pośpiechu, bo podobno czekali kolejni klienci. Podpisaliśmy akt notarialny - wspomina mężczyzna.

ZOBACZ: Olgierd Łukaszewicz walczy z lichwiarzem, który rujnuje ludzi

Za jakiś czas ktoś przyjechał i oświadczył, że gospodarstwo należy do niego, a Kosewscy mają się wynosić. Dopiero wtedy dotarło do nich, że podpisali akt notarialny sprzedaży całego swojego dobytku! - Byliśmy załamani. Próbowaliśmy dochodzić sprawiedliwości. Nie daliśmy się wyrzucić z domu, a gospodarstwo przechodziło z rąk do rąk. W końcu znajomy nam polecił, by udać się do pani senator Lidii Staroń. Ona z miejsca zaczęła działać, po jej interwencji niedawno odzyskaliśmy majątek - pan Tadeusz uśmiecha się pierwszy raz.

Prokuratura prowadzi teraz postępowanie w sprawie lichwiarzy i notariusza, a po pożarze został powołany ekspert w dziedzinie pożarnictwa, który bada, czy i jak doszło do podpalenia gospodarstwa. - Boimy się o życie. Dalej dostajemy SMS-y z groźbami - mówią Kosewscy.

ZOBACZ: Ziobro chce nagrywać notariuszy. Chodzi o zwalczanie lichwiarskich pożyczek

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: