WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska SUPER AGRO. SAD na Zapieckach

SUPER AGRO. SAD na Zapieckach

22.09.2016, godz. 14:08
Super Agro 22 09
foto: Materiały prasowe

Sad rodziny Bieńkowskich znajduje się we wsi Zapiecki w gminie Pomiechówek. Położony jest wśród lasów dawnej Puszczy Serockiej, gdzie jak poświadczają źródła historyczne, nigdy nie było przemysłu, a jedynie sadownictwo i rolnictwo. Dlatego ta ziemia daje zdrowe owoce i warzywa. Sad w Zapieckach ma długą tradycję.

Przedwojenna historia

Gospodarstwo powstało jeszcze przed wojną, kiedy to seniorzy rodu trafili na wieś, założyli niewielki sad i zajęli się uprawą zbóż oraz hodowlą zwierząt. – Kilkanaście lat temu nasi rodzice zmienili charakter gospodarstwa, stawiając głównie na sadownictwo. Posadziliśmy nowe jabłonie, grusze, śliwki, wiśnie – mówi właściciel Tomasz Bieńkowski.
I dodaje: rozbudowaliśmy bazę przechowalniczą i obecnie możemy przechowywać w bardzo dobrych warunkach ok. 500 ton jabłek. Dziś taty już z nami nie ma, ale my dalej stawiamy na sadownictwo. Sad zajmuje powierzchnię kilkunastu hektarów i sukcesywnie ją zwiększamy.

Pomysł z dużym sadem okazał się trafiony. Jednak i w tej dziedzinie nie obejdzie się bez problemów. Rosyjskie embargo trochę pogorszyło sytuację w sadownictwie. Kłopotliwe okazały się też czynniki atmosferyczne w ostatnich latach. Mrozy, grad, wichury nie służą sadownictwu i powodują duże straty. – Dziś klienci w sklepie nie kupią uszkodzonego jabłka. Do detalu mogą iść tylko owoce w nienagannym stanie – podkreśla Bieńkowski.

Mała tłocznia

W takiej sytuacji pojawia się pytanie. Co zrobić, by sad każdego roku, bez względu na pogodę, był opłacalny. Odpowiedź okazała się bardzo prosta – naturalne soki owocowe. – Trzy lata temu uruchomiliśmy tłocznię soków. Pomysł okazał się bardzo dobry – podkreśla gospodarz. I dodaje: – Wcześniej na własne potrzeby robiliśmy przetwory i soki z jabłek. Ale obserwowaliśmy rynek i przed pięcioma laty zauważyliśmy, że coraz częściej pojawiają się soki bag-in-box (z ang. worek w pudełku), które cieszą się zainteresowaniem klientów. Postanowiliśmy sami takie soki produkować i sprzedawać.

Ważne pieniądze

W krótkim czasie udało się zaadaptować istniejący już budynek na potrzeby tłoczni i kupić maszyny. – Mieliśmy szczęście, bo remont i dostosowanie obiektu do wymagań sanepidu było tańsze, niż wybudowanie od podstaw nowego budynku – mówi Tomasz Bieńkowski.

Właściciele skorzystali z unijnej dotacji. Pomogła im w tym Lokalna Grupa Działania Zielone Mosty Narwi, na terenie której inwestycja jest zlokalizowana. Po realizacji projektu dostali 100 tys. zł. – Wiedza o dofinansowaniu w dużej mierze ułatwiła nam decyzje o rozpoczęciu projektu – mówi pan Tomek.

Sok naturalny

– W naszej okolicy są sadownicy, ale nie było maszyny, przez którą jabłka można przecisnąć, więc byliśmy pionierami – cieszy się gospodarz. Urządzenia, którymi dysponują, w ciągu doby mogą wycisnąć sok z 3–4 ton owoców. Tak powstające soki (w sezonie są też soki z innych owoców i warzyw) nie mają konserwantów, polepszaczy smaku, sztucznych witamin, dodatkowego cukru. – Niektórzy dokładnie czytają etykiety, bo nasze soki są bardzo słodkie. W naszych sokach nie ma dodatkowego cukru. Jest wyłącznie sok wyciśnięty z owoców. Oczywiście walory smakowe zależą też od gatunku owoców. W zapieckowym sadzie rosną m.in. popularne szampiony, jonagoredy, szare renety, kortlandy, lobo oraz charakterystyczne zielone mutsu i goldeny.

W najbliższym czasie pojawią się inne odmiany poszukiwane przez zachodnich klientów. W sumie właściciel ma do zagospodarowania ok. 26 hektarów. W przyszłości większość obszaru mają zająć drzewa owocowe – głównie jabłonie. Choć nie zabraknie grusz. – Mamy grusze, które mają ok. 50 lat, ale potrzebne są również nowe odmiany. Te stare drzewa świetnie owocują i będą rosły przez kolejne lata – podkreśla gospodarz.

Jabłkowa przyszłość

Owoce z sadu mają trafiać nie tylko do hurtowników czy osiedlowych sklepików w Warszawie i mazowieckich miejscowościach, ale i do tłoczni. – Chcemy rozwinąć przetwórstwo. Planujemy soki w mniejszych, stołowych butelkach, by można było je oferować do gastronomii i hotelarstwa – mówi Bieńkowski. I dodaje: – Mamy za sobą próby przygotowania cydru. Niebawem zrobimy kolejne testy, a następnie rodzinne degustacje różnych rodzajów tego napoju. I jak będzie smakował, to spróbujemy wprowadzić go na rynek.

Jednak współcześnie, by sad i jego owoce przynosiły zyski, trzeba je odpowiednio wypromować. Ważny jest udział w wystawach, na targach i konkursach regionalnych. SAD na Zapieckach może pochwalić się różnymi nagrodami i wyróżnieniami, np. Dziedzictwo Kulinarne Mazowsza – Culinary Heritage, Laur Marszałka Mazowsza, Polski Producent Żywności.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: