WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska "Super Express" odkrył jak zarabia się u Tuska! Dali ekspertom 2 miliony złotych

"Super Express" odkrył jak zarabia się u Tuska! Dali ekspertom 2 miliony złotych

22.04.2014, godz. 02:00
Szpital pacjent lekarz
foto: SE/EAST NEWS

Taka fucha to istny dar niebios! Jak ustalił "Super Express", pracownicy Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia w 2013 r. dostali dodatkowo blisko 2 mln zł za udział w posiedzeniach komisji ekonomicznej. Za jedno spotkanie dostają od 2,5 tys. do 3 tys. zł. Żyć nie umierać!

Tysiące pacjentów w Polsce przeżywają wielki dramat, bo miesiącami muszą czekać w kolejce do lekarzy specjalistów. A gdy się już dostaną, to i tak później nie stać ich na wykup drogich leków czy na leczenie. Za to w Ministerstwie Zdrowia swoje obrady przez ostatni rok toczyła komisja ekonomiczna, która prowadzi m.in. negocjacje z firmami farmaceutycznymi.

W jej składzie jest m.in. Artur Fałek, dyrektor departamentu polityki lekowej, jego zastępca Grzegorz Bartolik i inni ważni urzędnicy resortu zdrowia. W komisji znalazło się też miejsce dla Wojciecha Giermaziaka, dyrektora Głównej Biblioteki Lekarskiej. W sumie dwunastu przedstawicieli MZ i pięciu NFZ.

Urzędnicy, którzy i tak mają sowite pensje, za każde posiedzenie komisji dostają dodatkowe pieniądze. Ile dostali w zeszłym roku? Tylko za 194 posiedzenia eksperci Bartosza Arłukowicza (43 l.) dostali gigantyczną kwotę 1 mln 865 tys zł. "W posiedzeniu komisji ekonomicznej członkom przysługuje wynagrodzenie w wysokości nieprzekraczającej 3,5 tys. zł za posiedzenie jednak nie więcej niż 10,5 tys. zł miesięcznie" - czytamy w piśmie od ministra Arłukowicza.

Bajeczną sumą wynagrodzeń jest oburzony poseł Piotr Chmielowski (49 l.) z SLD, który w tej sprawie złożył do ministra zdrowia zapytanie. - Komisja ekonomiczna to przykład na wielkie marnotrawienie pieniędzy przez Bartosza Arłukowicza. Tam nie chodzi o merytoryczną pracę, bo jak bibliotekarz może się znać na negocjacjach cenowych z firmami farmaceutycznymi?! Tu chodzi o to, żeby koledzy ministra dobrze się bawili i dostawali za to niezłą kasę. Za to pacjent w ogóle się nie liczy, leki drożeją, a kolejki do lekarzy specjalistów się wydłużają - kwituje w rozmowie z "Super Expressem" Chmielowski.

Zobacz koniecznie: Tusk śpiewa Beatlesów, pokładając się ze śmiechu na biurku... Ale o co chodzi?!

Polub nas na Facebooku

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: