WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Tragedia w Zgorzelcu. W amoku zabił też dzieci

Tragedia w Zgorzelcu. W amoku zabił też dzieci

29.10.2016, godz. 05:00
Wypadek pod Działoszynem
Wypadek pod Działoszynem. Rodzina ze Zgorzelca. Robert W i jego troje dzieci - 6-letni Mateusz, 11-letnia Małgosia i 13-letni Marek zginęli w zderzeniu z tirem. Matka dzieci została znaleziona martwa w domu. foto:

W Zgorzelcu nie ma osoby, która nie rozmawiałaby o przerażającej zbrodni, do której doszło we wtorek. Ludzie zachodzą w głowę, co takiego stało się w rodzinie W., że Robert (+44 l.) najpierw młotkiem roztrzaskał głowę żonie Agnieszce (+36 l.), a później zabrał trójkę dzieci do samochodu i spowodował wypadek, w którym wszyscy zginęli.

Wiadomo już dokładnie, jak zginęła kobieta. Została zatłuczona młotkiem, a sprawcą jej kaźni był niemal na pewno mąż. Później zabrał trójkę dzieci - Martę (+11 l.), Marka (+13 l.) i Mateusza (+6 l.) - do samochodu, rozpędził pojazd i wjechał w tira. Wszyscy zginęli na miejscu.

Nie wiadomo, co pchnęło górnika ze Zgorzelca do tak bestialskiego czynu. Najpierw wszyscy podkreślali, że rodzina W. była spokojna, grzeczna i uczynna. Że się kochali. Teraz jednak coraz więcej osób mówi o problemach sercowych, które mieli Robert i Agnieszka. Niektórzy mówią o tym wprost: - Nie ma co owijać w bawełnę. Żona go zdradzała. Dowiedział się o tym i wpadł w szał.

Taką ewentualność rozważa też prokuratura. - Do większości zabójstw dochodzi właśnie z takich powodów - mówi Violetta Niziołek, rzecznik prasowy prokuratury. - Bardzo wnikliwie badamy ten wątek - dodaje, ale na tym etapie postępowania szczegółów śledztwa zdradzić nie może.

Jeśli zatem żona zdradzała Roberta, to co zawiniły dzieci? Dlaczego mężczyzna postanowił je zabić w wypadku?

Okazuje się, że mogło być inaczej. - Sprawdzamy, czy Robert W. wraz z dziećmi nie chciał uciec za granicę - dodaje prokurator Niziołek. Dzieci miały przy sobie dokumenty tożsamości, co potwierdza taką hipotezę. Poszlaką jest również fakt, że do wypadku doszło niedaleko granicy z Niemcami i Czechami. W takich okolicznościach nie można więc mówić, że Robert W. zabił dzieci i popełnił samobójstwo. Podczas jazdy mógł choćby uświadomić sobie, co zrobił i stracić panowanie nad kierownicą. Albo wpaść w szał i w amoku popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo. Jaka była prawda? Czas pokaże.

Zobacz także: PIJANI opiekunowie bili dzieci?! Bestialstwo w domu dziecka w Szczecinie

Źródło: TVN24/x-news
Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: