WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
Se.pl wiadomości Świat ZABIŁ dwoje swoich dzieci i pchnął się nożem

ZABIŁ dwoje swoich dzieci i pchnął się nożem

06.05.2017, godz. 02:00
krew, zabójstwo, morderstwo
foto: EAST NEWS

W Polsce klepał z rodziną biedę. Zabrał więc bliskich i za chlebem wyjechali do Niemiec. Teraz, kiedy stracił tam pracę, dokonał egzekucji własnych dzieci. To od jego ciosów zginęli Natalka (+5 l.) i Kacper (+8 l.). Oszczędził tylko 3-letnią Alicję. Żona ratunek znalazła na ulicy. W rodzinnej wsi Marcina S. (+33 l.) ludzie są w szoku. Nie mogą uwierzyć w to, co zrobił.

Marcin S. razem z rodzicami mieszkał w Jaroszewie (woj. kujawsko-pomorskie). Kilka lat temu poznał Dorotę (28 l.), dziewczynę spod Tucholi. Pobrali się, na świat zaczęły przychodzić ich dzieci. W niewielkim domu było im ciasno, na dodatek mężczyzna stracił pracę w pobliskim Żninie. Dlatego cztery lata temu z żoną, synem i córką wyjechali do Bad Driburga w Niemczech. Tam Marcin znalazł pracę, a rok później urodziło się ich najmłodsze dziecko.

Rodzina dawała sobie radę, dzieci szybko opanowały obcy język. Niemieccy sąsiedzi mieli o polskich imigrantach jak najlepszą opinię. Dlatego zdziwili się, kiedy kilka dni temu Dorota S. wybiegła na ulicę, krzycząc po polsku. Mieszkańcy nie rozumieli jej, ale zadzwonili na policję. Funkcjonariusze spodziewali się, że doszło do sprzeczki małżeńskiej. Żona czekała na nich przed budynkiem, nie była ranna. Drzwi do mieszkania były zamknięte. Nikt nie odpowiadał na pukanie. W końcu otworzyła je 3-letnia córka. Policjanci weszli do środka.

W głębi mieszkania znaleźli ciała Natalii, Kacpra i ojca. Lekarze mogli tylko stwierdzić ich zgon. Wszyscy mieli obrażenia zadane nożem. Marcin S. zabił dzieci, a później odebrał sobie życie. Oniemiała Dorota S. zaczęła przeraźliwie krzyczeć, później zastygła w milczeniu. Trafiła do szpitala na obserwację psychologiczną.

Niemiecka policja prowadzi śledztwo, ustala przyczyny tragedii. Możliwe, że problemy w polskiej rodzinie zaczęły się, kiedy Marcin S. stracił pracę. Czy to jednak mogło pchnąć go do zbrodni? - Nikt nie wie, co w człowieku siedzi. Jego matka zginęła makabrycznie, pod lasem zagryzły ją wilki - mówi Zbigniew Gawroński z Jaroszyna, kolega Marcina S.

ZOBACZ TEŻ: Meghan Markle i książę Harry gotowi na ŚLUB!

Źródło: X-NEWS
Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: